20.03.2024, 23:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2024, 23:23 przez Erik Longbottom.)
—16/08/1972—
późnym wieczorem list trafił na biurko Morfeusza w Warowni
Spotkałem dzisiaj w Ministerstwie Magii twojego protegowanego. To znaczy Neila, tego chłopaka, którego zaprosiłeś na ostatnie tańce. Nie miałem pojęcia, że jest wilkołakiem. Prawdę mówiąc, nie wiem, czy powinienem się obrazić, że nas sobie nie przedstawiłeś, jako wilki biorąc pod uwagę nasze ''pochodzenie'' czy raczej dziękować, że nie zakładasz z góry, że znaleźlibyśmy wspólny język tylko na podstawie tego, że kiedyś ugryzł nas wilkołak podczas pełni.
W każdym razie... Sądzę, że twój młody kolega potrzebuje pomocy. Poważnej pomocy. Spotkałem go w biurach niedaleko aresztu, kiedy próbował zgłosić wniosek o inspekcję oficjalnej kryjówki. Podobno to już nie pierwszy raz, kiedy tak robi. Porozmawiałem z nim chwilę; myślałem, że uda mi się jakoś pomóc z dokumentami od strony technicznej. Wydaje mi się, że problem nie leży jednak w kwiecistym tekście, a braku dostępu do specjalistów.
Wybrane przez niego lokum praktycznie nie ma żądnej ochrony. Zero zaklęć zabezpieczających wplecionych w ściany czy drzwi, brak magicznych zamków... Z oczywistych względów nie pytałem o kajdany i łańcuchy. Chciałem zachować minimum wyczucia. Ale to piwnica domu, gdzie mieszka z rodziną. Moim zdaniem, to nie jest zbyt bezpieczne. Dobrze, że przynajmniej korzysta ze wsparcia Ministerstwa, a nie lata na dziko.
Zdaje sobie sprawę, że magia rozpraszająca to nie jest twoja działka, jednak znasz Neila lepiej ode mnie. Znajomości na mieście może też masz lepsze. Nie mówię, żeby od razu opłacać mu działkę z chatą na odludziu, ale dobrze by było, żeby ktoś wskazał mu, gdzie zacząć. Ktoś, komu ufa. Może masz jakiegoś znajomego, który zgodzi się przyjrzeć sprawie lub obniży stawkę za organizacje systemu zabezpieczającego. A może wystarczy zwykła rozmowa.
PS. Jeśli będę mógł w czymś pomóc... Cóż, jestem na wyciągnięcie ręki.
PPS. Malwa narzeka, że zostało sporo resztek z obiadu. Ktoś musi to zjeść.
W każdym razie... Sądzę, że twój młody kolega potrzebuje pomocy. Poważnej pomocy. Spotkałem go w biurach niedaleko aresztu, kiedy próbował zgłosić wniosek o inspekcję oficjalnej kryjówki. Podobno to już nie pierwszy raz, kiedy tak robi. Porozmawiałem z nim chwilę; myślałem, że uda mi się jakoś pomóc z dokumentami od strony technicznej. Wydaje mi się, że problem nie leży jednak w kwiecistym tekście, a braku dostępu do specjalistów.
Wybrane przez niego lokum praktycznie nie ma żądnej ochrony. Zero zaklęć zabezpieczających wplecionych w ściany czy drzwi, brak magicznych zamków... Z oczywistych względów nie pytałem o kajdany i łańcuchy. Chciałem zachować minimum wyczucia. Ale to piwnica domu, gdzie mieszka z rodziną. Moim zdaniem, to nie jest zbyt bezpieczne. Dobrze, że przynajmniej korzysta ze wsparcia Ministerstwa, a nie lata na dziko.
Zdaje sobie sprawę, że magia rozpraszająca to nie jest twoja działka, jednak znasz Neila lepiej ode mnie. Znajomości na mieście może też masz lepsze. Nie mówię, żeby od razu opłacać mu działkę z chatą na odludziu, ale dobrze by było, żeby ktoś wskazał mu, gdzie zacząć. Ktoś, komu ufa. Może masz jakiegoś znajomego, który zgodzi się przyjrzeć sprawie lub obniży stawkę za organizacje systemu zabezpieczającego. A może wystarczy zwykła rozmowa.
Powodzenia,
Erik
PS. Jeśli będę mógł w czymś pomóc... Cóż, jestem na wyciągnięcie ręki.
PPS. Malwa narzeka, że zostało sporo resztek z obiadu. Ktoś musi to zjeść.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞