21.03.2024, 18:22 ✶
Nie? Czyli nie o przebaczenie tu chodziło? To do jakich wniosków ma dojść? Zaraz, czy nie zaczynał traktować tego miejsca, jak swojego prywatnego wróżbity? Czy może raczej psychologa? No... Hm bardziej połączenia tych dwóch... Może trochę.
Stanął wspierając się rękoma o biodra i zmarszczył brwi.
-No to ja nie rozumiem.-westchnął, patrząc na roślinę, na gwiazdę, na roślinę. Wziął głębszy wdech.-Testuj mnie, testuj, ja mam czas. To nie tak, że na mnie ktoś czeka, w końcu, co nie? Jakbym nie wrócił do domu przez tydzień... Mógłbym umrzeć w łóżku, wywalić się pod prysznicem, uderzyć głową w zlew. Kto by odkrył? Jakby zaczęło śmierdzieć, to by sąsiedzi pewnie myśleli, że świece na świńskim tłuszczu robię, czy nowe zioła kupiłem.-kto by go znalazł? Czy ktokolwiek w ogóle by znalazł? Może dopiero jakby zaczął zalegać z opłatami? Możliwe. Czy to dlatego ludzie nie chcą być sami? Chcą mieszkać z kimś żeby ktoś ich znalazł? No jak mieszkanie przesiąknie takim zapachem, to... Ughhh....
-Czy ja go chcę czy tylko potrzebuję?-rzucił kolejne pytanie, licząc, że ta wątpliwość będzie rozwiązaniem jego problemu w postaci braku wyjścia. Czy o to chodziło labiryntowi, żeby się zastanowił co jest jego motywacją? Czego chce i czy właściwie tego chce, czy tylko wydaje mu się, że chce. Może się zafiksował i żyje dawnymi fantazjami? Jest taka możliwość? Oczywiście, że jest, w końcu kiedyś rozglądał się za innymi czując, że nie ma szans, miał perspektywy, a teraz kiedy wiedział, ze na pewno szans nie ma, perspektywy te odrzucił. Nie było w tym logiki, ale był w wieku gdy jego mózg się jeszcze rozwijał, choć myśl, że to co ma w głowie jest już niemalże finalnym produktem, nie napawało go optymizmem.
Stanął wspierając się rękoma o biodra i zmarszczył brwi.
-No to ja nie rozumiem.-westchnął, patrząc na roślinę, na gwiazdę, na roślinę. Wziął głębszy wdech.-Testuj mnie, testuj, ja mam czas. To nie tak, że na mnie ktoś czeka, w końcu, co nie? Jakbym nie wrócił do domu przez tydzień... Mógłbym umrzeć w łóżku, wywalić się pod prysznicem, uderzyć głową w zlew. Kto by odkrył? Jakby zaczęło śmierdzieć, to by sąsiedzi pewnie myśleli, że świece na świńskim tłuszczu robię, czy nowe zioła kupiłem.-kto by go znalazł? Czy ktokolwiek w ogóle by znalazł? Może dopiero jakby zaczął zalegać z opłatami? Możliwe. Czy to dlatego ludzie nie chcą być sami? Chcą mieszkać z kimś żeby ktoś ich znalazł? No jak mieszkanie przesiąknie takim zapachem, to... Ughhh....
-Czy ja go chcę czy tylko potrzebuję?-rzucił kolejne pytanie, licząc, że ta wątpliwość będzie rozwiązaniem jego problemu w postaci braku wyjścia. Czy o to chodziło labiryntowi, żeby się zastanowił co jest jego motywacją? Czego chce i czy właściwie tego chce, czy tylko wydaje mu się, że chce. Może się zafiksował i żyje dawnymi fantazjami? Jest taka możliwość? Oczywiście, że jest, w końcu kiedyś rozglądał się za innymi czując, że nie ma szans, miał perspektywy, a teraz kiedy wiedział, ze na pewno szans nie ma, perspektywy te odrzucił. Nie było w tym logiki, ale był w wieku gdy jego mózg się jeszcze rozwijał, choć myśl, że to co ma w głowie jest już niemalże finalnym produktem, nie napawało go optymizmem.
Rzut O 1d100 - 26
Akcja nieudana
Akcja nieudana