21.03.2024, 18:37 ✶
Kolejny raz labirynt go wyśmiał, niech więc tak będzie. Nie miał nic przeciwko spędzenia z nim jeszcze dłuższej chwili, choć cieszył się, że było lato i nie było jeszcze zimno. Co innego gdyby utknął tutaj w grudniu, wtedy by się tak nie śmiał. Teraz jednak ma pewną naukę. Jeśli trafi kiedyś do tego miasteczka jeszcze raz, to na pewno nie zapomni zaopatrzyć się w sekator, albo benzynę i zapalniczkę. Czy natura by się na nim zemściła? Czy gałęzie by go oplotły, wciągnęły w zieleń, by korzenie mogły go wciągnąć pod ziemię? To by było ostateczne połączenie z naturą. Może to nie takie złe? Może powinien się zamknąć i zacząć słuchać? Ale słuchał całe życie, wszystkich i wszystkiego. Zrób to, tamto, nauczy się tego, opanuj się, poznaj ludzi, dąż do samorozwoju, bądź miły, zanieś talerze, nie rób sobie nadziei. To całkiem zabawne, że kiedyś sam tak zdziadzieje, no dobra, nie zdziadzieje, ale dorośnie i inni będą musieli się go słuchać. Czy godził się na to? Nie uważał siebie za głupka, czy kogoś na kim nie można polegać, ale na pewno nie miał zamiaru brać odpowiedzialności za działania innych. Chcesz to się zamknij gdy mowa o ważnych sprawach. Chcesz to mów o pierdołach. Chcesz to rób sobie nadzieje i rozczaruj się. Chcesz to nie rób sobie nadziei i poddając się bez wali przepuść okazję życia. Wszystko było takie płynne, a moneta dwie strony miała. Jedna kosztem drugiej zwycięża przynosząc dobro, jak i zło. Czemu nie może się wiecznie kręcić dookoła siebie, balansując w nieskończoność na boku? Brak decyzji irytuje ludzi, a decyzja inna niż oni by chcieli jeszcze bardziej ich rozwściecza.
-Wypuść mnie.-powiedział, patrząc się przed siebie. Do kogo to mówił? Do labiryntu, do siebie czy do kogoś kogo tu nawet nie było?
-Wypuść mnie.-powiedział, patrząc się przed siebie. Do kogo to mówił? Do labiryntu, do siebie czy do kogoś kogo tu nawet nie było?
Rzut O 1d100 - 74
Sukces!
Sukces!