21.03.2024, 18:45 ✶
Ręce opadły wzdłuż ciała, ziemia zachrobotała pod podeszwami. Wyjście z labiryntu grzecznie czekało, aż czarodziej wydostanie się na zewnątrz, wróci do rzeczywistości, do tego co go martwi i napełnia niepewnością. Dalszy plan. Decyzje zostały podjęte, rozważania przyjęte do serca. Nigdy nie chciał być hipokrytą, wolał być człowiekiem słownym, godnym zaufania, takim, którego wszyscy lubią, który jest mile widziany. Tak się nie da, zawsze znajdzie się ktoś kto żywi do ciebie niechęć, złośliwy bo może, kto cię wykorzysta. Skoro inni mogą to robić, to on również. Odrzucał oko za oko, ząb za ząb, ale drobna zima jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Skupienie na tym co ważne, na tym co nie przeminie tak łatwo, co przyda się na lata, z czym umrze.
Opuścił wzrok z prowadzącej go gwiazdy, bo to nie jej zasługą było to gdzie jest teraz. Ona go jedynie wodziła za nos. To labirynt go kierował, on wyznaczał granice, dając i zabierając. Obrócił głowę, popatrzył na liście.
-Dzięki za rozmowę.-wyjście zarosło na jego oczach uwalniając go całkowicie od ciężaru własnego towarzystwa. Poprawił koszulę i ruszył przed siebie. Nie kocha i nie wróci.
Opuścił wzrok z prowadzącej go gwiazdy, bo to nie jej zasługą było to gdzie jest teraz. Ona go jedynie wodziła za nos. To labirynt go kierował, on wyznaczał granice, dając i zabierając. Obrócił głowę, popatrzył na liście.
-Dzięki za rozmowę.-wyjście zarosło na jego oczach uwalniając go całkowicie od ciężaru własnego towarzystwa. Poprawił koszulę i ruszył przed siebie. Nie kocha i nie wróci.
Koniec sesji