21.03.2024, 19:18 ✶
Kurwa
Milles nienawidziła tej całej charlako-magicznej sprawy. Chłopak i tak miał przejebane, najprawdopodobniej rodzina wyjebała go z domu, ojciec oskarżał matkę, że się puściła z mugolem, albo nie daj bóg obwiniano samego zainteresowanego, że jest jebanym beztalenciem. Dziewczyna często czuła się parszywie, że nie odziedziczyła po matce talentu jasnowidzenia, ale zawsze w styczności z charłakami dziękowała wszystkim bóstwom jakie przyszły jej na myśl, łącznie z Jezusem, Kriszną i potworem spagetti, że nie urodziła się charłaczką. To była przegrana sprawa być takim dzieciorem w magicznym świecie i nie mieć magii.
Przejechała językiem po zębach, ręce ją świerzbiły, żeby staremu kutasowi zacisnąć żelazną obręcz na jajach i poczekać aż zejdzie mu para z mózgu, gdy dotrze do niego jak taka obręcz boli. Lincz za cukierki, do czego to doszło...
Cmoknęła uśmiechając się przesłodko do zgłaszającego przestępstwo kurwia
– Jakie to szczęście, że pan jest użytkownikiem magii i może udostępnić mi tu i teraz wspomnienie w którym będę mogła od razu zweryfikować zasadność zarzutu. – Dzieciak bez różdżki nie mógłby tego zrobić, ale przecież to jego los się ważył w tej chwili. Choć sprawa wydawała się błaha, BUmówka (BUmowczyni?) była wciąż sprężysta, gotowa do akcji, napchana adrenaliną po sam korek. Dobrze, że była z niej taka wybitna kłamczuszka, że mogła to skutecznie zamaskować przed otaczającymi ją cywilami. Czekała na wspomnienie, drobnostka do wyciągnięcia z umysłu dla każdego szanującego się maga. Nie ważne, że byli na środku ulicy i trochę piździło. Chcieli rozwiązania od razu, sprawiedliwości na miejscu, to ją dostaną, o!
Milles nienawidziła tej całej charlako-magicznej sprawy. Chłopak i tak miał przejebane, najprawdopodobniej rodzina wyjebała go z domu, ojciec oskarżał matkę, że się puściła z mugolem, albo nie daj bóg obwiniano samego zainteresowanego, że jest jebanym beztalenciem. Dziewczyna często czuła się parszywie, że nie odziedziczyła po matce talentu jasnowidzenia, ale zawsze w styczności z charłakami dziękowała wszystkim bóstwom jakie przyszły jej na myśl, łącznie z Jezusem, Kriszną i potworem spagetti, że nie urodziła się charłaczką. To była przegrana sprawa być takim dzieciorem w magicznym świecie i nie mieć magii.
Przejechała językiem po zębach, ręce ją świerzbiły, żeby staremu kutasowi zacisnąć żelazną obręcz na jajach i poczekać aż zejdzie mu para z mózgu, gdy dotrze do niego jak taka obręcz boli. Lincz za cukierki, do czego to doszło...
Cmoknęła uśmiechając się przesłodko do zgłaszającego przestępstwo kurwia
– Jakie to szczęście, że pan jest użytkownikiem magii i może udostępnić mi tu i teraz wspomnienie w którym będę mogła od razu zweryfikować zasadność zarzutu. – Dzieciak bez różdżki nie mógłby tego zrobić, ale przecież to jego los się ważył w tej chwili. Choć sprawa wydawała się błaha, BUmówka (BUmowczyni?) była wciąż sprężysta, gotowa do akcji, napchana adrenaliną po sam korek. Dobrze, że była z niej taka wybitna kłamczuszka, że mogła to skutecznie zamaskować przed otaczającymi ją cywilami. Czekała na wspomnienie, drobnostka do wyciągnięcia z umysłu dla każdego szanującego się maga. Nie ważne, że byli na środku ulicy i trochę piździło. Chcieli rozwiązania od razu, sprawiedliwości na miejscu, to ją dostaną, o!