-Szkoda. Ciekawie byłoby zobaczyć takie przedstawienie - stwierdził, wyobrażając sobie Brennę w roli takiego mówcy, którego przechodnie słuchają z wybałuszonymi oczami, albo z podziwem, jak jakiegoś barda.
Brenna odpowiedziała po kolei na każde z jego pytań i chociaż miał ochotę zadać jej jeszcze kilka pytań (Brenna powiedziała, że tak, ktoś sprowadził potwory w te rejony, to może wiedzieli, kto to był), nie myśląc przy tym za bardzo, czy Brenna mogła powiedzieć mu więcej, niż powiedziała teraz, ale jej mina, sposób, w jaki opadły kąciki jej ust, skutecznie zamknęły mu usta. Było za tym coś więcej. Coś, co dotknęło Brennę głębiej, niż można by pomyśleć. Coś, czego on, jako w sumie nieznajomy, nie powinien tykać, żeby nie rozdrapać ran, które powinny w spokoju się zabliźnić.
Ostrzeżenie przyjął niemo, jedynie potakując głową. Nie powiązał Brenny z Brygadą, czy jakąkolwiek inną instytucją, która mogłaby sprawować w Anglii, albo tylko w ich okolicy, rację. Jej nazwisko wyleciało mu z głowy. A może Vladimir go wcale nie podawał?
Kazała mu czynić honory, tak więc czynić honory miał zamiaru. Odsunął się od Brenny, wyciągnął różdżkę, wycelował w tę nieszczęsną miotłę. Ręka trochę mu drżała.
Akcja nieudana
Rzut na kształtowanie
Kliknął językiem, bo zaklęcie nie zadziałało. Może, mimo wszystko, był za bardzo podminowany tą sytuacją?
Sukces!
Rzut na Kształtowanie
Za drugim razem zaklęcie trafiło. Uderzyło w miotłę i wyrzuciło ją w powietrze, rozbijając na drobne nitki i wspominane wcześniej wykałaczki. Nikolai od razu poczuł się lepiej, nawet nie biorąc pod uwagę reakcji stryja, że chłopak tak po prostu zniszczył jego ZEPSUTĄ miotłę.
-Chcesz się wyżyć? - zaproponował Brennie, wskazując na resztki miotły, z których zrobiła się ładna kupka, idealna do podpalenia.
Sam się odsunął, żeby samemu nie oberwać, gdyby dziewczyna zdecydowała dołożyć swoje zaklęcie, albo kilka, wyciągnął papierosa z opakowania, wsunął między wargi i zapalił od zapalniczki, zaciągając się głęboko dymem.
Od razu lepiej.