21.03.2024, 21:00 ✶
Tym się od siebie różnili - Leon zrobiłby dla przyjaciół wszystko, jeżeli tylko by nie naruszało jego wewnętrznych zasad. Olivia z kolei byłaby skłonna posunąć się do najgorszych czynów, byleby tylko ochronić bliskich. Również do czynów, które były sprzeczne z jej kręgosłupem moralnym.
- Na razie orientujemy się w cenach, ale mamy oszczędności - uśmiechnęła się. Bo przecież Avelina nie powiedziała jej, że ich wspólna koleżanka zgodziła się pomóc poprzez udzielenie pożyczki. To dlatego Quirke starała się bardzo oszczędzać na wszystkim, chociaż nie do końca jej to wychodziło. Ale naprawdę wierzyła, że uda im się we dwie ogarnąć temat tak, żeby się nie zadłużać - ba, by jeszcze coś zostało. Bo Olivia nienawidziła prosić o pieniądze. Nigdy by się do tego nie zniżyła. Nie prosiła o nie Laurenta, nie prosiła Brenny, nie prosiła Leona - nie prosiła nikogo. Po prostu była zbyt dumna na coś takiego. - Może lepiej nie, bo jeszcze przepowiesz że wrócimy z podkulonymi ogonami i w ogóle do otwarcia nie dojdzie.
Roześmiała się, chociaż w tym śmiechu wybrzmiała nuta goryczy. Istniało duże prawdopodobieństwo, że tak by to się skończyło w razie niepomyślnej wróżby.
Quirke wstała i pozwoliła się odprowadzić do drzwi. Zanim jednak wyszła, uściskała Leona i ucałowała go w policzek.
- Dziękuję ci. Czuję się dużo lepiej. Obiecuję, że niedługo się odezwę, jak tylko porozmawiam z Ave w sprawie sklepu. Albo tak po prostu - uśmiechnęła się szeroko i jeszcze zanim zniknęła na dole, pomachała Leonowi na pożegnanie. Ani myślała się teleportować - przejdzie się pieszo. Nienawidziła teleportacji.
- Na razie orientujemy się w cenach, ale mamy oszczędności - uśmiechnęła się. Bo przecież Avelina nie powiedziała jej, że ich wspólna koleżanka zgodziła się pomóc poprzez udzielenie pożyczki. To dlatego Quirke starała się bardzo oszczędzać na wszystkim, chociaż nie do końca jej to wychodziło. Ale naprawdę wierzyła, że uda im się we dwie ogarnąć temat tak, żeby się nie zadłużać - ba, by jeszcze coś zostało. Bo Olivia nienawidziła prosić o pieniądze. Nigdy by się do tego nie zniżyła. Nie prosiła o nie Laurenta, nie prosiła Brenny, nie prosiła Leona - nie prosiła nikogo. Po prostu była zbyt dumna na coś takiego. - Może lepiej nie, bo jeszcze przepowiesz że wrócimy z podkulonymi ogonami i w ogóle do otwarcia nie dojdzie.
Roześmiała się, chociaż w tym śmiechu wybrzmiała nuta goryczy. Istniało duże prawdopodobieństwo, że tak by to się skończyło w razie niepomyślnej wróżby.
Quirke wstała i pozwoliła się odprowadzić do drzwi. Zanim jednak wyszła, uściskała Leona i ucałowała go w policzek.
- Dziękuję ci. Czuję się dużo lepiej. Obiecuję, że niedługo się odezwę, jak tylko porozmawiam z Ave w sprawie sklepu. Albo tak po prostu - uśmiechnęła się szeroko i jeszcze zanim zniknęła na dole, pomachała Leonowi na pożegnanie. Ani myślała się teleportować - przejdzie się pieszo. Nienawidziła teleportacji.
Koniec sesji