Nie zastanawiała się, jak to się stało. Cieszyła się chwilą daną im przez los. Korzystała z tego, że znowu mogła mieć go przy sobie. Nie zamierzała nawet udawać, że nie była spragniona tej bliskości, bo odrzuciła ten wstyd już wcześniej. Pozwoliła sobie dać im kolejną chwilę zapomnienia, której oboje tak bardzo potrzebowali. Bez względu na to, co miało wydarzyć się później. Nie obchodziło jej to, że znowu może zaboleć, nie w tej chwili.
Palce błądzące po nagich ciałach, uczące się ich najdrobniejszych szczegółów na nowo, przyspieszone oddechy, pożądanie, które żądało zaspokojenia. Po raz kolejny tej jednej nocy udało im się je osiągnąć, mimo tych wszystkich niewypowiedzianych słów, które mogłyby tylko przeszkodzić. Dwie zagubione dusze, które tak bardzo chciały się połączyć w jedność.
Jakże mogłoby się to udać, skoro nigdy tak naprawdę nigdy nie dali sobie szansy. Nie zawalczyli odpowiednio o to, co ich połączyło. Byli dziećmi, zagubionymi dziećmi, które nie do końca panowały nad tym wszystkim. Teraz pewnie miałaby w sobie więcej determinacji, zawalczyłaby o nich, ale czasu nie dało się cofnąć.
Nie chciała uciec, szczególnie, kiedy zasnął wtulony w nią i był przy tym taki spokojny. Mogłaby się przy nim obudzić, mogliby sobie wszystko wyjaśnić. Tyle, że pierwsze promienie słońca, które wpadły przez okno uświadomiły jej, że to nie było takie proste, że musiałaby się mierzyć z konsekwencjami, że wypadałoby wyjaśnić pewne rzeczy.
Strach spowodował, że wysunęła się delikatnie z jego uścisku, tak, aby go nie obudzić. Ubrała się pospiesznie, by nie usłyszał jej pośpiechu, narzuciła na siebie jeszcze tylko koc, nim wyszła z chatki przyglądała mu się jeszcze dłuższą chwilę i walczyła z chęcią pozostania tutaj z nim. - Żegnaj Sam. - Czuła, że jest to pożegnanie na jakie zasłużyli, chociaż nie powinna odchodzić bez słowa, ale nie mogła sobie pozwolić na zniknięcie. Obawiała się, że jej nieobecność już została zauważona i przyjaciele zaczęli jej szukać. Oby nie, wolałaby uniknąć niewygodnych pytań, bo nie była jeszcze na nie gotowa. Musiała iść, wrócić do swojego świata, zostawiając go samego sobie. Miała nadzieję, że jej to wybaczy i zrozumie.