Nie ułożyła sobie życia. Nie założyła rodziny. Odmawiając, wyglądało jakby czekała na niego. Może liczyła, że zmieni zdanie. Ale nie mógł. Czego wtedy się obawiał? Reakcji rodziców? Miał odwagę odejść ze szpitala, nie sprzeciwił się zaaranżowanemu mu małżeństwu. On też cierpiał. Nie tylko ona.
Starał się pomóc jej pozbierać dokumenty. Oddać je, kiedy wyprostowali się i ona mu odpowiedziała. Chłodno. Nie dziwił się tego podejścia. Westchnął, spuszczając na moment głowę. Aby zaraz podnieść i spojrzeć jej w oczy. Jej chłód, jego prośba o wybaczenie.
- Wiem, że nawaliłem. Nie powinno to mieć miejsca.Być może i teraz źle się do tego zabierał. Lecz o nic innego jej nie prosił. Nie o to, aby wrócili do siebie. Nie zapraszał jej nawet na kawę, herbatę, coś słodkiego. Ale mógł. Przeczuwał, że mogłaby mu odmówić. Skrzywdził ją, ale ona czekała. Nie słyszał, aby kogoś miała. Mieli tutaj wspólnych znajomych, od nich dowiadywał się tego, co potrzebował wiedzieć. Co chciał wiedzieć. O kim konkretnie. W tej chwili prosił ją tylko o chwilę rozmowy.
Pozwolił, aby zajęła się zamknięciem gabinetu. Zadecydowała. Jeżeli odejdzie, zrozumie. Jemu samemu teraz nie było łatwo. Dał jej tę chwilę czasu na zebranie myśli. Podjęcie decyzji. Zrozumie, jeżeli odejdzie nawet bez słowa. Po tylu latach, da mu ponownie jasny komunikat, że nie chce go znać.
Momenty, które przeżyli wspólnie nie da się zapomnieć. Nie chciał tego zapominać. Choć podobne chwile miał żoną, nie zastąpią mu one tych, które zapamiętały się mu bardziej z Camille.
Delacour, nie odeszła. Została. Czekała na jego słowa, czyny, gesty. Dała mu szansę na wyrażenie siebie ponownie. Przekonania? Wytłumaczenia się?
- Gdybym mógł. Cofnąłbym czas. Chciałbym żebyś mi po prostu wybaczyła błąd życiowy, jaki popełniłem. Że nie postawiłem się narzuconemu wyborowi przez rodzinę. Byłem młody, głupi. Doświadczyłem pokaźnego bólu w sercu, że to nie Ciebie poślubiłem. Choć chciałbym.Mówił szczerze. Nawet złożył dłonie ze sobą, jakby do modlitwy, chcąc ją prosić o przebaczenie. Chciał mieć czyste sumienie? Chciał poczuć wewnętrzną ulgę. Mogła zauważyć, że jego obrączka, była na palcu drugiej dłoni, że jest wdowcem.
- Zrozumiem, jeżeli się nie zgodzisz. Jeżeli odmówisz. Więcej nie będę Ci się pokazywać. Zepsułem, chciałbym to naprawić rozpoczęciem znajomości na nowo. Ale tylko jeżeli Ty na to zezwolisz. Wciąż Cię kocham. I nigdy nie przestanę.
Nie prosił wiele. Ale czy może to było zbyt wiele? Był z nią szczery. Niektórzy powiadają, że miłość pokona przeszkody, poczeka cierpliwie latami. Może to ten czas, żeby spróbowali ponownie? Czy one tego chce?