To nie był codzienny przypadek. To nie był codzienny problem, jakim mogą zmagać się czarodzieje. To było coś więcej. Niespotykanego? Zaskakującego? Badanie takiego rodzaju "śmierci" było czymś na wagę złota dla naukowców, ale na bracie to Nicholas nie zamierzał robić eksperymentów. Chciał mu pomóc. Tylko jak? Jak dużo o swojej przypadłości wiedział jego brat? Czytanie o Zimnych to jedno, doświadczanie tego, to drugie. Zwłaszcza, że to spotyka członka Twojej rodziny.
Nicholas sięgnął po kubek i upił dwa, może trzy łyki herbaty. Starając się poukładać swoje myśli. Szukać odpowiedzi na pytania. Gdzie zacząć? Kamienie. Łącznik. Wymiar. Być może powinien zacząć z pytaniami u samego Czarnego Pana?
Martes. Może z nim może także wypadałoby na ten temat porozmawiać? Interesujące, że ten wyszedł z tego wszystkiego cały. Nie stracił świadomości jak Theon czy ten trzeci śmierciożerca.
- Skoro Martes wyszedł bez takich problemów co Ty i ten wasz towarzysz.. To zastanawiam się, czy działanie tej całej mocy, kamieni, cokolwiek to było, nie miało czasem negatywnego efektu ze względu na Twoją genetykę. Skoro Martesowi nic nie było. Podejrzewam, że Czarmemu Panu też nie, zgadza się? Był z wami tam.Poważnie, ale i pytająco patrzył na brata. Pytanie też, czy ich towarzysz, też był napiętnowany jakąś genetyką? Theon ma w sobie geny wilkołaka. Czy to miałoby wpływ na jego problemy organizmu, który nie był przystosowany do wytrzymania siły działania innego wymiaru? Doprowadzając, do takiego stanu?
- Będę musiał poszukać więcej informacji na ten temat. Postaram Ci się pomóc. Jeżeli cokolwiek sobie przypomnisz, lub sam czegoś się dowiesz, powiedz mi.
Poprosił. Jeżeli to w jakikolwiek ma mu pomóc. Muszą współpracować.
- Trzeba też pomyśleć, jak to ukryć przed rodzicami i Delilah.
Dodał. Poważniejszy problem, jaki powinni także rozwiązać, wspólnie. O ile listy nie stanowią problemu, tak na pewno rodzice będą chcieli go zobaczyć. Zwłaszcza, że Theon wspomniał o chęci porozmawiania z matką.