23.03.2024, 01:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2024, 01:55 przez Erik Longbottom.)
Cóż, Erik na pewno nie zwrócił większej uwagi na to, że Brenna jeszcze chwilę wcześniej przytulała się z Samuelem. Bądź co bądź, nie byłby to pierwszy raz, kiedy siostra rzucała się w ramiona pierwszej osobie, jaka potrzebowała akurat pomocy. A noc w stodole zdecydowanie należała do takiej pełnej wrażeń, biorąc pod uwagę, że stolarz opuścił imprezę jako jeden z ostatnich. Może czuł się w obowiązku rozmówić z organizatorką i przekazać, jak to dobrze się bawił? Wszystko było możliwe!
— A z tych winyli to się przypadkiem nie słucha muzyki? — Zamrugał, wyraźnie zbity z tropu, gdy Morfeusz zasugerował mu, gdzie powinien szukać chętnych do kolejnej współpracy. — One są chyba dosyć duże... Jak miałyby się zmieścić pod oczami albo na czole?
Może rzuca się na nie zaklęcie zmniejszająco-zwiększające, pomyślał przelotnie, jednak zanim zdołał mocniej zgłębić ten temat do reszty domowników dołączyła także Longbottomówny. Uśmiechnął się minimalnie na jej widok. Bądź co bądź, powinna być z siebie dumna; wyprawić takie przyjęcie i jeszcze urządzać śniadanie w podobnym gronie? Wspinała się na wyżyny swoich możliwości. Oby tylko nie spadła z nich w najmniej spodziewanym momencie.
— Drugą paczkę fajek, siostro — rzucił niezobowiązującym tonem, wskazując wymownym kiwnięciem głowy w stronę Morfeusza. — Jednego papierosa mi brutalnie odebrano, więc chciałbym dostać coś z nawiązką.
To była chwila, nawet nie miał, jak się obronić, gdy Nora spróbowała kopnąć go w kostkę pod stołem. Co dziwne, nawet jej się to udało. Erik syknął z bólu, mimowolnie pochylając się mocniej nad blatem stołu. Ta to była precyzyjna, jak jej na czymś zależało.
Zmierzył pannę Figg pełnym pretensji wzrokiem, a wszelkie oznaki pozytywności jakie okazał w stosunku do swych krewnych, przygasły, gdy zbierał siły na to, aby jej odpowiedzieć. Uniósł filiżankę z herbatą i przyłożył ją do ust, siorbiąc przy tym cicho. Dopiero, gdy odstawił naczynko na spodek, uśmiechnął się do przyjaciółki.
— Cenię sobie własne zdrowie. — Zgaszony chwilę wcześniej papieros był tego wyraźnym dowodem. — Szkoda, że niektórzy biorą je za pewnik. Nigdy nie wiadomo, kiedy powinie się komuś noga, Eleonoro.
!roślinywarowni
— A z tych winyli to się przypadkiem nie słucha muzyki? — Zamrugał, wyraźnie zbity z tropu, gdy Morfeusz zasugerował mu, gdzie powinien szukać chętnych do kolejnej współpracy. — One są chyba dosyć duże... Jak miałyby się zmieścić pod oczami albo na czole?
Może rzuca się na nie zaklęcie zmniejszająco-zwiększające, pomyślał przelotnie, jednak zanim zdołał mocniej zgłębić ten temat do reszty domowników dołączyła także Longbottomówny. Uśmiechnął się minimalnie na jej widok. Bądź co bądź, powinna być z siebie dumna; wyprawić takie przyjęcie i jeszcze urządzać śniadanie w podobnym gronie? Wspinała się na wyżyny swoich możliwości. Oby tylko nie spadła z nich w najmniej spodziewanym momencie.
— Drugą paczkę fajek, siostro — rzucił niezobowiązującym tonem, wskazując wymownym kiwnięciem głowy w stronę Morfeusza. — Jednego papierosa mi brutalnie odebrano, więc chciałbym dostać coś z nawiązką.
To była chwila, nawet nie miał, jak się obronić, gdy Nora spróbowała kopnąć go w kostkę pod stołem. Co dziwne, nawet jej się to udało. Erik syknął z bólu, mimowolnie pochylając się mocniej nad blatem stołu. Ta to była precyzyjna, jak jej na czymś zależało.
Zmierzył pannę Figg pełnym pretensji wzrokiem, a wszelkie oznaki pozytywności jakie okazał w stosunku do swych krewnych, przygasły, gdy zbierał siły na to, aby jej odpowiedzieć. Uniósł filiżankę z herbatą i przyłożył ją do ust, siorbiąc przy tym cicho. Dopiero, gdy odstawił naczynko na spodek, uśmiechnął się do przyjaciółki.
— Cenię sobie własne zdrowie. — Zgaszony chwilę wcześniej papieros był tego wyraźnym dowodem. — Szkoda, że niektórzy biorą je za pewnik. Nigdy nie wiadomo, kiedy powinie się komuś noga, Eleonoro.
!roślinywarowni
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞