23.03.2024, 20:29 ✶
Sophie zdawała sobie sprawę, że w ich domu panowały inne zasady. Niestety nie zawsze dokładnie wiedziała jakie. Domyślanie się nie było jej mocną stroną, ale jak już rozmawiała z ojcem, to starała się wyobrazić sobie w jakiś sposób myślał. Nie zawsze działało.
-Mhm, następnym razem nie zapomnę. Ale nie mam zamiaru teraz już nigdzie wyjeżdżać. - Obserwowała jak ojciec układa papiery na równą kupkę i zamyśliła się na chwilę. Miała ten sam problem, co on. Wszystko musiało być równo. Kiedy był bałagan, kompletnie nie mogła się skupić. Bardzo ją to denerwowało, bo nie potrafiła się uczyć ani nawet czytać książki, jeśli wokół jej przestrzeni nie panował porządek. Nawet kiedy zasypiała, zasłona musiała w całości zakrywać całe okno!
Podeszła jeszcze bliżej i usiadła na krześle zajmując miejsce naprzeciwko ojca.
-Już nie piekę ciastek ani nie planuje kolacji, tato. - Odpowiedziała dosyć pewnie z lekko poważną miną. - Teraz zajmuje się czymś innym. Bardziej… przyszłościowym. I jakbyś jednak potrzebował pomocy to mi powiedz, dobrze? - Znów się uśmiechnęła, jednak już nie tak szeroko jak wcześniej. Trochę ją zasmuciło że oferta pomocy z jej strony została tak szybko odrzucona. Mimo to, wpatrywała się w Roberta.
-Rodzice Mandy mają biznes i ona im w nim pomaga. To dlaczego ja też bym nie mogła? Mają winiarnie i Mandy jeździ z tatą żeby załatwiać kontrakty i dostawy. - Wyjaśniła. Miała nadzieję, że będzie wiedział że Mandy jest jej najlepszą przyjaciółką. Pisała mu o niej w listach.
-Mhm, następnym razem nie zapomnę. Ale nie mam zamiaru teraz już nigdzie wyjeżdżać. - Obserwowała jak ojciec układa papiery na równą kupkę i zamyśliła się na chwilę. Miała ten sam problem, co on. Wszystko musiało być równo. Kiedy był bałagan, kompletnie nie mogła się skupić. Bardzo ją to denerwowało, bo nie potrafiła się uczyć ani nawet czytać książki, jeśli wokół jej przestrzeni nie panował porządek. Nawet kiedy zasypiała, zasłona musiała w całości zakrywać całe okno!
Podeszła jeszcze bliżej i usiadła na krześle zajmując miejsce naprzeciwko ojca.
-Już nie piekę ciastek ani nie planuje kolacji, tato. - Odpowiedziała dosyć pewnie z lekko poważną miną. - Teraz zajmuje się czymś innym. Bardziej… przyszłościowym. I jakbyś jednak potrzebował pomocy to mi powiedz, dobrze? - Znów się uśmiechnęła, jednak już nie tak szeroko jak wcześniej. Trochę ją zasmuciło że oferta pomocy z jej strony została tak szybko odrzucona. Mimo to, wpatrywała się w Roberta.
-Rodzice Mandy mają biznes i ona im w nim pomaga. To dlaczego ja też bym nie mogła? Mają winiarnie i Mandy jeździ z tatą żeby załatwiać kontrakty i dostawy. - Wyjaśniła. Miała nadzieję, że będzie wiedział że Mandy jest jej najlepszą przyjaciółką. Pisała mu o niej w listach.