Tak po prostu miał sam zająć się sprawą zerwania zaręczyn, których on nie oświadczał? Nie ogłaszał? To przecież Penny zaczęła tę grę. Według niego ona powinna się tym zająć. Dlaczego oni zwalają na niego takie sprawy? Dlaczego za nim musi robić cokolwiek? Dlaczego z nimi trzyma?
Może byli jedynymi jego znajomymi, którzy znosili jego osobę? Poza Terrym i Penny miał może i kuzynostwo. Kto wie, czy inni znajomi nie byli z nim i nie trzymali się tylko z tego względu, bo miał pieniądze. Bo mógł cokolwiek załatwić. Bo miał znajomości.
Westchnął. Co niby miał zrobić? Przekupić jakiego dziennikarza prasy Czarownica i poprosić o napisanie sprostowania, że jednak nie jest on zaręczony z Penny? Będzie i tak musiała znieść kolejną falę ciekawskich innych dziennikarzy, szukających informacji. Tego nie da się obejść bez rozgłosu.
To było rozwiązanie, na które chyba nie umiał odpowiedzieć Trelawneyowi. Musiał to widocznie sam przetrawić. Może też za bardzo wziął sobie do siebie jej bezpieczeństwo na przyjęciu? Takie sytuacje nie mogą się więcej zdarzyć. Następnym razem nie weźmie jej na takie przyjęcia. Nie da się namówić.
- Renigald.Poprawił go, wchodząc mu w słowo. Z grymasem niezadowolenia, że zdrabnia mu imię w najgorszy możliwy sposób. Terry nie krył się z tym, że tutaj nie było niczego poważnego w całej tej opowieści i zagrywki. Czy tylko jego jednego to nie bawiło?
Wcisnął kapelusz na głowę. Wizja wesela była wręcz przerażająca. Wydarzenia takie są bardzo głośne. Na pewno by poszło coś nie tak. I kto wie, czy jakiś fotograf nie wyłapał ich razem na tym ostatnim przyjęciu. Jedynie pojawiały się na razie tylko informacje w wersji tekstowej bez zdjęć. I niech na tym pozostanie.
Pytanie jakie mu zadał, było ważne. A ten zaraz zaczął się z niego nabijać.
Poszedł foszek. Wielki artystokrata się właśnie obraził. Choć Terry w większości swoich uwag, opinii i rad mówił dobrze, Malfoyowi trochę zajmie przetrawienie tego wszystkiego.
Skoro i tak nie doczeka się Penny, nie będzie tutaj rozjaśniał swoją osobistością ten sklep. Wystarczająco już swojego perfumowego zapachu swojej obecności zostawił. Pożegnał się z Trelawneyem i opuścił sklep.