23.03.2024, 23:40 ✶
Patrzył na nich totalnie zachwycony, ciesząc się z odrobiny swobody gdy mężczyźni skupiali się na sobie. Myśli na temat ich bliskości płynęły swobodnie przybierając wszelakie barwy o różnych sensach i znaczeniach. Ręka, alkohol, przytulenie. Mocny chwyt na karku, wlewanie w siebie wina... a przytulenia brak, jedynie złapanie za nadgarstek pociętej ręki przez osobę, która pozornie powinna dbać najmniej o jego dobrostan. Zerknął na swoją dłoń, na bandaż, palce z długimi paznokciami, które myślał, że będzie tej nocy wbijać w czyjeś plecy, nie, nie czyjeś, w JEGO plecy. Plany się jednak zmieniły szybciej niż myślał, w tej chwili nie myślał, że było to takie złe, gdy przed oczyma miał pokaz słownych czułości i komunikacji nastawionej na porozumienie. Co jeszcze zobaczy? Chciał więcej, bo rozkosznie się na nich patrzyło.
Ważne pytanie zostało jednak zadane. Nie chciał, żeby po śmierci jego ojciec tułał się nie wiadomo gdzie i po co po świecie zamiast odejść i móc w spokoju odpocząć oczekując aż oni do niego dołączą. Tyle lat męczenia się żeby dalej się martwić i nawet po śmierci nie móc odpuścić.
Marszczył więc brwi i słuchał dalej, kiwał głową, mrużył oczy, analizował, a pijany łepek wilkołaka przyjmował bezsprzecznie wszystkie wyjaśnienia, które były bardziej niż wystarczające.
-Więc... Jeśli ktoś pogodzi się ze śmiercią i odejściem z tego naszego lubianego świata... To... Raczej nie grozi mu utknięcie tutaj, prawda?-wlepił skupiony wzrok w mężczyznę, chcąc się upewnić, że dobrze zrozumiał przekaz. Nie chciał myśleć o śmierci ojca, ale musieli być gotowi, bo w końcu i tak każdy list od matki z założenia traktuje z rozklekotanym sercem bojąc się, że to wiadomość o śmierci. Nigdy nie wiedział, nigdy nie był pewny, a jeśli może coś jeszcze zrobić, aby wszystko przebiegło jak najbardziej bezboleśnie i spokojnie, to chciał dołożyć wszelkich starań aby tak było.
Ważne pytanie zostało jednak zadane. Nie chciał, żeby po śmierci jego ojciec tułał się nie wiadomo gdzie i po co po świecie zamiast odejść i móc w spokoju odpocząć oczekując aż oni do niego dołączą. Tyle lat męczenia się żeby dalej się martwić i nawet po śmierci nie móc odpuścić.
Marszczył więc brwi i słuchał dalej, kiwał głową, mrużył oczy, analizował, a pijany łepek wilkołaka przyjmował bezsprzecznie wszystkie wyjaśnienia, które były bardziej niż wystarczające.
-Więc... Jeśli ktoś pogodzi się ze śmiercią i odejściem z tego naszego lubianego świata... To... Raczej nie grozi mu utknięcie tutaj, prawda?-wlepił skupiony wzrok w mężczyznę, chcąc się upewnić, że dobrze zrozumiał przekaz. Nie chciał myśleć o śmierci ojca, ale musieli być gotowi, bo w końcu i tak każdy list od matki z założenia traktuje z rozklekotanym sercem bojąc się, że to wiadomość o śmierci. Nigdy nie wiedział, nigdy nie był pewny, a jeśli może coś jeszcze zrobić, aby wszystko przebiegło jak najbardziej bezboleśnie i spokojnie, to chciał dołożyć wszelkich starań aby tak było.