24.03.2024, 10:05 ✶
– Tak się mówi, że zaraz pióra będą lecieć, jak zanosi się na walkę… poza tym to taki trochę mój dziwny ciąg skojarzeniowy.
Longbottomowie pod pewnymi względami byli rodziną bardzo „luźną” w swoich poglądach i zachowaniu – pewnie gdyby Brenna uzupełnia informacje o to, że zasadniczo to są czystej krwi, mają masę pieniędzy i sporo wpływów, byłby to jeszcze większy szok kulturowy. Wyglądało jednak na to, że w Rosji społeczeństwo magiczne naprawdę wyglądało inaczej i ogółem niema każda rodzina z Anglii mogłaby Nikolaia zaskoczyć. Nawet wśród Lestrangów, uchodzących za mocno konserwatywnych i lubujących się głównie w medycynie, kobiety pracowały i to w bardzo różnych zawodach.
– Pewnie. Do waszej szkoły wpuszczają tylko chłopców? – zdumiała się, nieświadoma, że może i nie, ale już podział przedmiotów i zajęć jest tam bardzo sztywny. – Wiesz co? Chyba nie polubiłabym waszej szkoły – oświadczyła. Niby cudze kultury powinno się szanować, ale nie potrafiła wykrzesać z siebie za grosz szacunku do placówki edukacyjnej, w której uczeń chcący się uczyć zielarstwa mógłby być dręczony tylko dlatego, że był chłopcem. Pomyślała, że miała naprawdę ogromne szczęście, że nie urodziła się w tak okropnym i dzikim kraju, jakim najwyraźniej była Rosja. – Chłopcy i dziewczyny w Hogwarcie mają razem lekcje. Każdy Dom ma Pokój Wspólny, dla wszystkich, drużyny quidditcha są koedukacyjne, liczy się tylko to, kto lepiej lata na miotle, w weekendy wszyscy wychodzą do Hogsmeade… tylko dormitoria są oczywiście osobne. I zaklęte tak, żeby chłopcy nie byli w stanie wejść do pokoi dziewczynek.
Niezbyt mieściło się jej w głowie rozdzielanie chłopców i dziewcząt. W pierwszej chwili pomyślała, że miało to na celu unikanie „rozpraszania” i dopilnowanie, by nie doszło do jakichś… skandali, ale wtedy nie byłoby przecież problemów z nauką tych samych przedmiotów, ale osobno, prawda? Najwyraźniej w Rosji dyskryminowano ze względu na płeć… i to dyskryminowano obie płcie, każdą w trochę inny sposób. Jeżeli ojciec Nikolaia zapragnął zapanować nad synem, powinien był lepiej sprawdzić, do jakiego kraju go wysyła.
Brenna ugryzła się w język, by nie wygłosić tutaj jakiejś zjadliwej tyrady odnośnie rosyjskich zwyczajów i podziałów – w końcu nie chciała wywołać awantury z gościem z zagranicy. I zamiast tego postanowiła skupić się na szklarni.
– Jeżeli tak, to bardzo dobrze to ukryto – zażartowała, wchodząc pomiędzy alejki i zostawiając z tyłu pana Sprouta. – To znaczy, masa roślin jest naprawdę niebezpieczna, ale tutaj rzucono na nie dużo zaklęć i zawsze przy tych magicznych roślinach jest ktoś z opiekunów, więc jeśli coś się stało, to ja nic o tym nie wiem.
Longbottomowie pod pewnymi względami byli rodziną bardzo „luźną” w swoich poglądach i zachowaniu – pewnie gdyby Brenna uzupełnia informacje o to, że zasadniczo to są czystej krwi, mają masę pieniędzy i sporo wpływów, byłby to jeszcze większy szok kulturowy. Wyglądało jednak na to, że w Rosji społeczeństwo magiczne naprawdę wyglądało inaczej i ogółem niema każda rodzina z Anglii mogłaby Nikolaia zaskoczyć. Nawet wśród Lestrangów, uchodzących za mocno konserwatywnych i lubujących się głównie w medycynie, kobiety pracowały i to w bardzo różnych zawodach.
– Pewnie. Do waszej szkoły wpuszczają tylko chłopców? – zdumiała się, nieświadoma, że może i nie, ale już podział przedmiotów i zajęć jest tam bardzo sztywny. – Wiesz co? Chyba nie polubiłabym waszej szkoły – oświadczyła. Niby cudze kultury powinno się szanować, ale nie potrafiła wykrzesać z siebie za grosz szacunku do placówki edukacyjnej, w której uczeń chcący się uczyć zielarstwa mógłby być dręczony tylko dlatego, że był chłopcem. Pomyślała, że miała naprawdę ogromne szczęście, że nie urodziła się w tak okropnym i dzikim kraju, jakim najwyraźniej była Rosja. – Chłopcy i dziewczyny w Hogwarcie mają razem lekcje. Każdy Dom ma Pokój Wspólny, dla wszystkich, drużyny quidditcha są koedukacyjne, liczy się tylko to, kto lepiej lata na miotle, w weekendy wszyscy wychodzą do Hogsmeade… tylko dormitoria są oczywiście osobne. I zaklęte tak, żeby chłopcy nie byli w stanie wejść do pokoi dziewczynek.
Niezbyt mieściło się jej w głowie rozdzielanie chłopców i dziewcząt. W pierwszej chwili pomyślała, że miało to na celu unikanie „rozpraszania” i dopilnowanie, by nie doszło do jakichś… skandali, ale wtedy nie byłoby przecież problemów z nauką tych samych przedmiotów, ale osobno, prawda? Najwyraźniej w Rosji dyskryminowano ze względu na płeć… i to dyskryminowano obie płcie, każdą w trochę inny sposób. Jeżeli ojciec Nikolaia zapragnął zapanować nad synem, powinien był lepiej sprawdzić, do jakiego kraju go wysyła.
Brenna ugryzła się w język, by nie wygłosić tutaj jakiejś zjadliwej tyrady odnośnie rosyjskich zwyczajów i podziałów – w końcu nie chciała wywołać awantury z gościem z zagranicy. I zamiast tego postanowiła skupić się na szklarni.
– Jeżeli tak, to bardzo dobrze to ukryto – zażartowała, wchodząc pomiędzy alejki i zostawiając z tyłu pana Sprouta. – To znaczy, masa roślin jest naprawdę niebezpieczna, ale tutaj rzucono na nie dużo zaklęć i zawsze przy tych magicznych roślinach jest ktoś z opiekunów, więc jeśli coś się stało, to ja nic o tym nie wiem.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.