24.03.2024, 11:44 ✶
Gadam do ludzi, a potem podnoszę dziwny kwiat i pytam Nory, czy kiedyś coś takiego widziała.
Odpisy do 28.03
*
– Ależ ja zawsze pamiętam o jedzeniu – zapewniła Brenna Morpheusa, bo nawet jeżeli jadała w biegu czy byle co, to jednak to nie tak, że nie dojadała. Jedzenie traktowała jako coś wybitnie istotnego, i teraz też porwała ze stołu kanapkę, by wpakować ją sobie do ust. O tym, że jej drzemanie na kanapie mogło komuś sugerować, że Nora nie wróciła na noc, nawet nie pomyślała – mogła przecież po prostu tam w pewnym momencie przysnąć…
– Mam wrażenie, że sama dziś kawę powinnam stosować dożylnie – wymamrotała do Thomasa, pochylając się, by nalać kawy z dzbanka i Hardwickowi, i sobie. A potem usiadła z powrotem, z resztką kanapki w jednym ręku, i z kubkiem pełnym kawy drugiej. – Zabrano ci jednego papierosa, i od razu chcesz całą paczkę, braciszku? – mruknęła. Drgnęła na tę Eleanorę, ale nic nie skomentowała: chociaż mogła się domyśleć, o co tutaj chodziło…
Tymczasem koło niej przebiegł pies. Brenna spojrzała na kwiat, który upuścił i skrzywiła się mimowolnie, dostrzegając jego przedziwny kształt i kolory.
To nie był pierwszy raz, kiedy przydarzyło się jej w sierpniu coś takiego – i pomyślała, że chyba musi dokładnie obejść cały ogródek, by sprawdzić, skąd zwierzaki te rośliny wykopują. Były piękne, ale… przedziwne. I kto wie, czy nie… niebezpieczne na przykład? Brenna wsunęła więc do ust resztę kanapki, złapała za serwetkę, a potem bardzo ostrożnie podniosła przedziwną roślinę (i przy okazji przegapiła przez to jabłka, zlatujące na głowę Thomasa, no naprawdę, taki widok, a ona akurat się pochyliła), uważając, by nie dotknąć kwiatka gołą skórą.
– Nora, widziałaś kiedyś taką roślinę? – zapytała, podsuwając ten dziwny kwiat bliżej panny Figg, tak aby mogła się temu przyjrzeć. W końcu to, że Brenna nie znała jakiejś rośliny, o niczym nie świadczyło. Ale… miała wrażenie, że ten kwiat wygląda jakoś dziwacznie. I jednak ogródek Dory był zabezpieczony przed psami, a poza nim w ogrodzie rosły raczej zwyczajne rośliny: Brenna może nie zdołałaby nazwać ich wszystkich, ale przynajmniej kojarzyła, jak wyglądają, skoro widywała je praktycznie codziennie…
@Erik Longbottom @Nora Figg @Samuel McGonagall @Morpheus Longbottom @Thomas Hardwick
Odpisy do 28.03
*
– Ależ ja zawsze pamiętam o jedzeniu – zapewniła Brenna Morpheusa, bo nawet jeżeli jadała w biegu czy byle co, to jednak to nie tak, że nie dojadała. Jedzenie traktowała jako coś wybitnie istotnego, i teraz też porwała ze stołu kanapkę, by wpakować ją sobie do ust. O tym, że jej drzemanie na kanapie mogło komuś sugerować, że Nora nie wróciła na noc, nawet nie pomyślała – mogła przecież po prostu tam w pewnym momencie przysnąć…
– Mam wrażenie, że sama dziś kawę powinnam stosować dożylnie – wymamrotała do Thomasa, pochylając się, by nalać kawy z dzbanka i Hardwickowi, i sobie. A potem usiadła z powrotem, z resztką kanapki w jednym ręku, i z kubkiem pełnym kawy drugiej. – Zabrano ci jednego papierosa, i od razu chcesz całą paczkę, braciszku? – mruknęła. Drgnęła na tę Eleanorę, ale nic nie skomentowała: chociaż mogła się domyśleć, o co tutaj chodziło…
Tymczasem koło niej przebiegł pies. Brenna spojrzała na kwiat, który upuścił i skrzywiła się mimowolnie, dostrzegając jego przedziwny kształt i kolory.
To nie był pierwszy raz, kiedy przydarzyło się jej w sierpniu coś takiego – i pomyślała, że chyba musi dokładnie obejść cały ogródek, by sprawdzić, skąd zwierzaki te rośliny wykopują. Były piękne, ale… przedziwne. I kto wie, czy nie… niebezpieczne na przykład? Brenna wsunęła więc do ust resztę kanapki, złapała za serwetkę, a potem bardzo ostrożnie podniosła przedziwną roślinę (i przy okazji przegapiła przez to jabłka, zlatujące na głowę Thomasa, no naprawdę, taki widok, a ona akurat się pochyliła), uważając, by nie dotknąć kwiatka gołą skórą.
– Nora, widziałaś kiedyś taką roślinę? – zapytała, podsuwając ten dziwny kwiat bliżej panny Figg, tak aby mogła się temu przyjrzeć. W końcu to, że Brenna nie znała jakiejś rośliny, o niczym nie świadczyło. Ale… miała wrażenie, że ten kwiat wygląda jakoś dziwacznie. I jednak ogródek Dory był zabezpieczony przed psami, a poza nim w ogrodzie rosły raczej zwyczajne rośliny: Brenna może nie zdołałaby nazwać ich wszystkich, ale przynajmniej kojarzyła, jak wyglądają, skoro widywała je praktycznie codziennie…
@Erik Longbottom @Nora Figg @Samuel McGonagall @Morpheus Longbottom @Thomas Hardwick
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.