Ten nie okrzesany neandertalczyk dalej robił swoje. Krzyczał, pruł się i fikał. Mało brakowało, a ta McKinnonowska żyłka by mu pękła. Może to byłoby idealne rozwiązanie na ich sytuację?
Wejście w ręczne porachunki z mężem Persephony, nie wchodziło w rachubę. Nie miało to prawa bytu na blokach - tak się podobno mówiło na Nokturnie, więc idealnie pasowało do tej miejsca. Chodziło po prostu o to, że Hades, zrobiłby im remont twarzy i to pewnie za jednym zamachem. Ewentualnie ociepliłby relacje z nimi, a tego też przecież nie chcieli. Byli piękni i młodzi, więc lepiej, aby to tak zostało.
Posadził go. Spróbował go posadzić, licząc, że przyniesie to zamierzony efekt. Przyniosło - posadzenie go. Na długo? Nie. Co więcej, zadziałało jak płachta na byka. Borgin mógłby przysiąść, że widział nad jego czaszką jakieś dwa rogi, a z pyska zaczyna mu lecieć piana. No pięknie - będą mieli tutaj corridę.
Stary wstał i jak zajebał w te kanapę, to na szczęście nic się nie stało. Dobrze, że tylko ją nieco popchnął swoim kopnięciem, ponieważ inaczej miałby tutaj strike'a niczym w kręglach. To nie był jednak koniec wybryków Hadesa. Właśnie ruszył do przodu, a w głowie miał pewnie jedno - bomba na banie, kończymy balet. Szkoda tylko, że rozchodziło się o głowę Stanleya, która mogłaby załapać reset po takim strzale od niego.
W tle było słychać jakiś rzut kulą. Najpewniej to Rosie postanowiła też zrobić strike'a - niestety bezskutecznie. Te McKinnony to rzeczywiście myślały tak samo.
Pociąg śmierci dojechał do stacji Stanley i stali tak właśnie oko w oko. Powinien przeprosić i się rozejdą? Może ucałować go w czółko i zapomną o całej sprawie?
Musiał coś zrobić. Crucio ani avada to była ostateczność. Posadzenie go na kanapie nie działało. Rzut kulą Rosie też nie działał. Co mogłoby zadziałać na tego przychlasta.. em... to znaczy wspaniałego, kochanego i odpowiedzialnego męża ulubionej kuzynki Stanleya?
Nie mając innej możliwości, a nie chcąc jeszcze zmuszać go do breakdance'u, postanowił spróbować spętać go w jakąś sieć czy inną siatkę. Spróbować go jakoś złożyć niczym domek z kart. Sprawić, aby się zwinął w kłębek i posłuchał ich niczym jakiś potulny baranek.
- To nie takie proste - skwitował słowa Hadesa i czym prędzej starał się go unieruchomić. To była ostatnia szansa, zanim będzie zmuszony do wzięcia przymusowego, wolnego wieczora. Jeżeli po takim strzale, jego szczęka będzie cała - będzie to istny cud.
Dwa rzuty na próbę spętania Hadesa. Korzystam z kształtowania.
Sukces!
Akcja nieudana
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972