24.03.2024, 20:10 ✶
Mabel od samego początku nie miała szczególnego problemu ze znajdywaniem sobie znajomych do wspólnych zabaw. Tylko, że właśnie... Znajomych. Dziewczynka mogłaby jednych tchem wymienić wszystkie dzieci, z którymi chętnie się bawiła, ale żadne z nich nie wydawało się być kimś z kim mogłaby spędzić całe lato na wspólnej zabawie. Może co najwyżej trzy tygodnie...
A potem natknęła się na Megajrę i... I z nią zdecydowanie też nie chciałaby spędzić całego lata na zabawie, ale było w niej coś takiego co sprawiało, że lubiła drugą dziewczynkę. Megajra była przeciwieństwem... No, tak naprawdę to każdego kto przychodził do przedszkola. Wyglądała jak mroczna, czarna chmurka w otoczeniu święcących, brokatowych tęczy i chyba to sprawiło, że Mabel zwróciła na nią swoją uwagę. To i fakt, że inne dzieci stanowczo odradzały jej rozmowę z "tą dziwaczką z brzydką lalką", a Mabel nieszczególnie przepadała za tym, gdy inne dzieci zakazywały jej czegoś robić. Może jeszcze gdyby słowa ostrzeżenia padły od kogoś, kogo lubiła... Ale nie, słowa te zostały wypowiedziane przez niejaką Pearl, niezwykle irytującą rówieśniczkę Mabel, która najwyraźniej zawsze musiała mieć inne zdanie od Mabel, co młodą Figg niesamowicie irytowało. No i Megajra była też od niej starsza, a wszyscy wiedzieli, że starsi koledzy i koleżanki są super.
I tak się zaczęło. Mabel raz po raz podchodziła do Megajry i Nessie, a pomiędzy dziewczynkami nawiązała się znajomość.
– Simona? – spytała stając obok drugiej dziewczynki, ubrana w niebieską sukienkę w stokrotki. – Nie. Obraził się, bo nie pozwoliliśmy mu być zawsze aurorem i gdzieś sobie poszedł. Hej Nessie. – odpowiedziała, te ostatnie słowa kierując do lalki Megajry. Na początku Mabel podchodziła nieco z dystansu do upiornej zabawki, ale po jakimś czasie uznała, że było w niej coś uroczego. No i nie chciała zrobić koleżance przykrości. Już miała usiąść na skrzyni, gdy nagle ta odezwała się. Mabel zmarszczyła brwi i spojrzała na drugą dziewczynkę.
– Co tam jest?
A potem natknęła się na Megajrę i... I z nią zdecydowanie też nie chciałaby spędzić całego lata na zabawie, ale było w niej coś takiego co sprawiało, że lubiła drugą dziewczynkę. Megajra była przeciwieństwem... No, tak naprawdę to każdego kto przychodził do przedszkola. Wyglądała jak mroczna, czarna chmurka w otoczeniu święcących, brokatowych tęczy i chyba to sprawiło, że Mabel zwróciła na nią swoją uwagę. To i fakt, że inne dzieci stanowczo odradzały jej rozmowę z "tą dziwaczką z brzydką lalką", a Mabel nieszczególnie przepadała za tym, gdy inne dzieci zakazywały jej czegoś robić. Może jeszcze gdyby słowa ostrzeżenia padły od kogoś, kogo lubiła... Ale nie, słowa te zostały wypowiedziane przez niejaką Pearl, niezwykle irytującą rówieśniczkę Mabel, która najwyraźniej zawsze musiała mieć inne zdanie od Mabel, co młodą Figg niesamowicie irytowało. No i Megajra była też od niej starsza, a wszyscy wiedzieli, że starsi koledzy i koleżanki są super.
I tak się zaczęło. Mabel raz po raz podchodziła do Megajry i Nessie, a pomiędzy dziewczynkami nawiązała się znajomość.
– Simona? – spytała stając obok drugiej dziewczynki, ubrana w niebieską sukienkę w stokrotki. – Nie. Obraził się, bo nie pozwoliliśmy mu być zawsze aurorem i gdzieś sobie poszedł. Hej Nessie. – odpowiedziała, te ostatnie słowa kierując do lalki Megajry. Na początku Mabel podchodziła nieco z dystansu do upiornej zabawki, ale po jakimś czasie uznała, że było w niej coś uroczego. No i nie chciała zrobić koleżance przykrości. Już miała usiąść na skrzyni, gdy nagle ta odezwała się. Mabel zmarszczyła brwi i spojrzała na drugą dziewczynkę.
– Co tam jest?