Ustalanie wersji wydarzeń z poszkodowanymi było czymś wspaniałym. Pozwalało wyeliminować niepotrzebne pytanie czy niepewności. Można było też ułożyć odpowiednią treść, tak aby brygadziści mieli mało pracy, a Penny miała to co chce. Wilk syty i owca cała.
Stanley tylko wskazał gestem głowy na Aidana po jego słowach. Niech się tym zajmie jego szanowany koleszka po fachu. Czemu wszystko miał robić Borgin? Wystarczyło, że musiał zebrać zeznania, a później napisać z tego raport. Parkinson mógł się też przydać, a dodatkowo znał chyba tego całego Terrance'a. Nawet jeżeli nie - niech to po prostu zrobi.
Kiwał głową ze zrozumieniem kiedy to ich Rudowłosa koleżanka podawała swoje zeznania. No straszna tragedia ją spotkała - taki wniosek się nasuwał na usta, gdyby nie fakt, że sami jej kazali to w ten sposób opowiedzieć. Ich przełożony czy sędzia w Wizengamocie, będą na pewno ronić łzy na taką tragedię. A oni? Po prostu sobie stali, palili papierosa i robili to co muszą. Służyć, chronić.
- No i proszę. Gotowe. Wszystko zrobione. Zanotowane - skwitował - Wszelkie niedogodności czy uwagi odnośnie interwencji, proszę zgłaszać bezpośrednio do biura interesantów Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii. Kwitek A237 można pobrać w tym biurze. W razie konieczności złożenia zawiadomienia na brygadzistów, którzy podejmowali w dniu dzisiejszym interwencję, proszę podać następujące nazwiska: Borgin, Parkinson. Obydwoje w stopniach brygadzistów. - kiwnął głową do Penny, recytując jej ostatnią formułkę tego wieczora - No i... to tyle - wzruszył ramionami. Ta cała szopka była konieczna? Nie mogli siedzieć w Ministerstwie i pić kawki? Zagrać w statki? Ehh.. czego to człowiek nie robił dla swojego kompana.
- Nie, starczy. Dowodów jest aż nadto. Chłopak posiedzi swoje i wszyscy będą zadowoleni - stwierdził. Pokiwał też głową do swojego partnera w zrozumieniu. To była sprawa niecierpiąca zwłoki. Musieli najpierw pomóc Penny w ustaleniu jej zeznań, zebrać je i teraz do pracy mogła wejść reszta.
Tak też było. Przybyła ekipa od sprzątania, zabrani chłopaka, a Borgin odpowiadał na ich ewentualne pytania. Aidan był zbyt zajęty "opieką" nad ich ofiarą i pilnowaniem, aby Rudowłosa nic przypadkiem nie powiedziała. Była przecież wielce roztrzęsiona tym co się tutaj wydarzyło, czyż nie?
A jak minęła reszta wieczoru? Spokojnie - dla Parkinsona. Pracowicie - dla Borgina. Przynajmniej mogli się cieszyć wzajemną obecnością, ślęcząc nad ich wspólnym raportem. Tym samym, gdzie najważniejszym zadaniem Aidana było złożenie podpisu w odpowiednim miejscu.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972