24.03.2024, 22:41 ✶
- Byłaś kiedyś jakoś w okolicy, czy najbliższy punkt Fiuu i dalej stamtąd? - spytała Brenna, spoglądając na Olivię. - Ja najbliższej mogę nas zabrać do Newscastle upon Tyne - powiedziała, bo pechowo nigdy nie była bliżej Beamish, nie mogła więc aportować się nigdzie w pobliżu. - Siostrzeniec... pojutrze, jeśli dziś nie damy rady, jutro niestety nie wyrobię - westchnęła. Nie miała nic przeciwko temu, żeby zrealizować plan Olivii, ale dziś po Beamish musiała pędzić do Doliny, potem do pracy, a jutro już wszystko będzie kręciło się wokół tańców.
Duchy czekały tak długo, że poczekają jeszcze parę dni.
b] - Mówiąc szczerze, nie mam pojęcia, co mu powiedzieć. Będę improwizowała?[/b] - stwierdziła, nieco bezradnie. Nie mogła powiedzieć, że w ogrodzie jest jakiś skarb, bo przecież chciałby te klejnoty obejrzeć. A w historię uwięzionych duchów mógł nie uwierzyć... Poza tym... bogowie, jeżeli nawet je znajdą, jak miały umieścić w muzeum przeklęty naszyjnik? Będą najpierw potrzebowały dobrego klątwołamacza! Na samą myśl o tym wszystkim Brennę zaczynała koszmarnie boleć głowa. I wszystko przez to, że koniecznie, ale to koniecznie musiała zobaczyć, co jest nie tak z tym posągiem na cmentarzu. Wpakowała się w kłopoty. Znowu.
Ale czy na swój sposób to nie były piękne kłopoty?
Poza tym Dylan i Jasmine naprawdę nie zasługiwali na to, aby spędzać wieczności w tym miejscu. Brenna obróciła się na moment w stronę wejścia do podziemi, a potem spojrzała na Olivię, znów z pogodnym uśmiechem na ustach.
- No to... cel: Beamish - oświadczyła w końcu, niezależnie od tego czy miał je czekać przeskok do Newscastle i sieć Fiuu, czy też aportacja bezpośrednio do Beamish. Wyciągnęła do Quirke rękę, a potem znikły z cichym trzaskiem.
Duchy czekały tak długo, że poczekają jeszcze parę dni.
b] - Mówiąc szczerze, nie mam pojęcia, co mu powiedzieć. Będę improwizowała?[/b] - stwierdziła, nieco bezradnie. Nie mogła powiedzieć, że w ogrodzie jest jakiś skarb, bo przecież chciałby te klejnoty obejrzeć. A w historię uwięzionych duchów mógł nie uwierzyć... Poza tym... bogowie, jeżeli nawet je znajdą, jak miały umieścić w muzeum przeklęty naszyjnik? Będą najpierw potrzebowały dobrego klątwołamacza! Na samą myśl o tym wszystkim Brennę zaczynała koszmarnie boleć głowa. I wszystko przez to, że koniecznie, ale to koniecznie musiała zobaczyć, co jest nie tak z tym posągiem na cmentarzu. Wpakowała się w kłopoty. Znowu.
Ale czy na swój sposób to nie były piękne kłopoty?
Poza tym Dylan i Jasmine naprawdę nie zasługiwali na to, aby spędzać wieczności w tym miejscu. Brenna obróciła się na moment w stronę wejścia do podziemi, a potem spojrzała na Olivię, znów z pogodnym uśmiechem na ustach.
- No to... cel: Beamish - oświadczyła w końcu, niezależnie od tego czy miał je czekać przeskok do Newscastle i sieć Fiuu, czy też aportacja bezpośrednio do Beamish. Wyciągnęła do Quirke rękę, a potem znikły z cichym trzaskiem.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.