• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie

[12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie
Ćma
So here we are reinventing the wheel
Ambition tearing out the heart of you,
Carving lines into you
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Smukła, dość wysoka jak na kobietę (172cm), niewyróżniająca się z tłumu. To co zapamiętasz po kilkusekundowej migawce, to jej ciemne włosy i jasne oczy. Jakiego koloru? Tutaj już poeci i ewentualni adoratorzy mogą się popisać, my sobie nie będziemy tym głowy zawracać. Włosy, naturalnie przypominające puchową szopę, ujarzmia zaklęciami wygładzającymi. Niewielu wie, że jest pół-człowiekiem pół-pudlem, bo ten rytuał pielęgnacyjny odprawia już od 10 roku życia (dziękuję ci, świętej pamięci mamo!!) W półmroku całkiem ładna, ale dużo traci w starciu z bezlitosnym słońcem. Ujawni sińce pod oczyma i bladą, nawet trochę szarą cerę. Czasami nakreślą się na licu jakieś inne kolory, ale musiałbyś kazać jej się przebiegnąć, albo porobić kilka pajacyków (może też wtedy zemdleć, więc to ryzykowna gra). Nie potrafi ubrać się stosownie do okazji. Jeżeli widzisz ją paradującą w drogiej, czarodziejskiej szacie i długich kolczykach, to całkiem prawdopodobne, że nie idzie na randkę, ale po ziemniaki na ryneczku. Głos ma raczej niższy, niż wysoki, ale wyjątkowo młody, trochę nawet dziecinny. Uśmiecha się często, ale raczej nie do ludzi. Trochę ekscentryczna, może nawet dziwna, ale JESZCZE nie świr, którego omija się okrągłym łukiem. Zawsze pachnie wiśnią. Prawdziwą czy jakimś syntetykiem magicznym, nikt nie jest w stanie stwierdzić.

Septima Ollivander
#12
25.03.2024, 04:40  ✶  
— Ach...a więc to o takich pożarach mówiłeś — wygięła usta w subtelnym grymasie, a jej spojrzenie stało się tymczasem chłodne i nieruchome. Nie miała w zwyczaju wypowiadać podobnych myśli na głos, ale impuls był szybszy niż wyuczona roztropność. Uśmiechnęła się zaraz potem, rozbawiona, twarz zwracając ku otulających ich ciepłotą ostatnich tchnień słońca. Sufit utkany z nieśmiałych gwiezdnych kropek przywiódł jej na myśl Leviego i ich ostatnie spotkanie w Walii, z jakiegoś powodu również odbywające się nad wybrzeżem. Ale w Neapolu, na cudzej ziemi, czuła się inaczej, nieswojo i obco; ludzie byli głośni i ekspresyjni, dotykali oraz chcieli być dotykanymi, uśmiechali się i witali nawet z samego krańca przestronnej sali. W tej przytłaczającej wylewności, gubiła siebie i własny głos, który zamiast pisać narracje jej życia, panikował i roztaczał aurę dezercji.
Nie była urodzonym wojownikiem.
Pozbyła się obuwia, piaszczyste miejsce pod sobą urabiając ruchami własnego zadka, który jako zadek dobrze urodzonej panny, musiał siedzieć na czymś, co chociaż trochę przypominało ludzkie siedzisko. Morph tymczasem rozpakował kosze z łupami, a jej oczom ukazały się słodkości, których po kilkusekundowej ocenie, ewidentnie ze sobą nie wzięła. Przysunął rozkosznego ptysia do jej ust, w którego omal nie zdołała się wgryźć, ale nie, nie dane jej było ukąsić nieszczęśnika! Mężczyzna odebrał jej przysmak, śmiglanym ruchem powracając i licząc, iż i tym razem da się nabrać.
— Morpheusu — skarciła go, z przesadną pretensją w głosie — nie jestem dzieckiem!.
Niestety, nikt w całej historii ludzkości, kto poczuwał się do wypowiedzenia tego zdania, nie był w stanie nie brzmieć jak dziecko, z czym Septimka nie potrafiła się do końca pogodzić.
— Daj ptysia! — zażądała niegrzecznie, chowając za plecami butelkę z winem — negocjujmy.
Byle nie długo, mogłaby dodać, bo przecież zarówno jemu jak i jej, zależało aby ukoić nerwy płynną trucizną. Chciała, żeby spokój oblekł jej ciało, chciała, żeby oblekł jej umysł.
Czas wielokrotnie przeciekał przez jej palce, przemykał przez brudne sito postrzępionej świadomości, opadał w otwory źrenic i wsiąkał w nie niczym w ziemię, spragnioną i rozpulchnianą od wilgoci. Odkąd sięgała pamięcią, niewiele mogło się zmienić, gdy błąkała się, przeskakując pomiędzy rozwidleniami różnych, kapryśnie obranych ścieżek, ściśniętych i pozwijanych jak kapilary pod giętkim płótnem naskórka.
— Da się tego nauczyć? Ujarzmić czas?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Morpheus Longbottom (3597), Septima Ollivander (2642)




Wiadomości w tym wątku
[12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Morpheus Longbottom - 04.02.2024, 19:21
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Septima Ollivander - 07.02.2024, 18:02
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Morpheus Longbottom - 07.02.2024, 19:27
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Septima Ollivander - 12.02.2024, 19:28
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Morpheus Longbottom - 12.02.2024, 20:55
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Septima Ollivander - 13.02.2024, 00:04
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Morpheus Longbottom - 13.02.2024, 01:03
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Septima Ollivander - 14.02.2024, 01:04
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Morpheus Longbottom - 14.02.2024, 02:33
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Septima Ollivander - 23.02.2024, 00:47
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Morpheus Longbottom - 23.02.2024, 12:39
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Septima Ollivander - 25.03.2024, 04:40
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Morpheus Longbottom - 27.03.2024, 15:22
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Septima Ollivander - 28.05.2024, 14:07
RE: [12-14 VII 1972, Neapol, Włochy] | Brzoskwinie - przez Morpheus Longbottom - 04.06.2024, 18:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa