25.03.2024, 09:22 ✶
- Nie przerywasz – powiedziała Brenna, zerkając na niego odrobinę zaskoczona. Wiedziała, że zdarza się jej mówić trochę za dużo, ale jednak zwykle starała się, żeby rozmowa była... no cóż, rozmową, a nie jej monologiem, chyba że akurat dostrzegała, że druga strona nie ma ochoty się odzywać, za to nie ma nic przeciwko słuchaniu. – Nie wolno wam było tam nawet wchodzić? Rozumiem, że zielarstwo uważane jest za... eee... nieodpowiednie dla chłopców, ale chodzenie między roślinami też? – spytała, zastanawiając się, czy Vladmir nie będzie absolutnie przerażony, gdy dowie się, dokąd zabrała jego krewnego. Chociaż pewnie przynajmniej niejasno musiał zdawać sobie sprawę z tego, że w Dolinie Godryka właściwie nikt, nie tylko Longbottomowie, nie żył według zasad, jakich przestrzegano w Rosji. Ba, w całej Anglii niewiele było rodzin, które mogłyby jako całość przyklasnąć takim zasadom – Brenna podejrzewała, że nawet niektóre Blackówny czy Lestrangówny nie byłyby zadowolone, gdyby usłyszały, że wolno im głównie wróżyć, sadzić kwiatki i ewentualnie uczyć się zaklęć. A to też tylko niektórych.
I nagle pomyślała, że Vladimir i Nicolai absolutnie powinni napatrzyć się na tę Anglię i tutejsze wzorce, zwłaszcza gdyby planowali kiedyś wrócić do Rosji i zakładać tam rodzinę. Może z czasem pewne d r o b i a z g i zdołałyby tam przeniknąć. Może było to naiwne myślenie, ale cóż, Brenna momentami była odrobinę naiwna.
– No cóż, obawiam się, że gdybyś miał wielką wprawę w chowaniu ciał, faktycznie mógłbyś bardzo szybko trafić na dywanik do Ministerstwa – stwierdziła, niby lekko, ale przez sekundę przyglądała mu się jakby uważniej niż do tej pory. Chłopak był młody, nie wyglądał na psychopatycznego zabójcę, ale te osiem lat w Departamencie dawno nauczyły Brennę, że wielu ludzi nie wyglądało. – Hm, powiedziałabym, że najlepiej ze wszystkimi, którzy nie robią innym pod górkę… co niestety w Anglii bywa dość częste. Ale pewnie w Rosji też – oświadczyła, z odrobiną ostrożności. Dla niej to „robienie pod górkę” to były głównie osoby i rodziny powiązane z Voldemortem. Ale w przypadku Kola sprawa mogła wynikać inaczej. Skoro Rosjanie byli tak surowi przy podziałach na płeć, Brenna miała dziwne wrażenie, że na czystą krew mogli spoglądać z jeszcze większą obsesją niż Anglicy.
I nagle pomyślała, że Vladimir i Nicolai absolutnie powinni napatrzyć się na tę Anglię i tutejsze wzorce, zwłaszcza gdyby planowali kiedyś wrócić do Rosji i zakładać tam rodzinę. Może z czasem pewne d r o b i a z g i zdołałyby tam przeniknąć. Może było to naiwne myślenie, ale cóż, Brenna momentami była odrobinę naiwna.
– No cóż, obawiam się, że gdybyś miał wielką wprawę w chowaniu ciał, faktycznie mógłbyś bardzo szybko trafić na dywanik do Ministerstwa – stwierdziła, niby lekko, ale przez sekundę przyglądała mu się jakby uważniej niż do tej pory. Chłopak był młody, nie wyglądał na psychopatycznego zabójcę, ale te osiem lat w Departamencie dawno nauczyły Brennę, że wielu ludzi nie wyglądało. – Hm, powiedziałabym, że najlepiej ze wszystkimi, którzy nie robią innym pod górkę… co niestety w Anglii bywa dość częste. Ale pewnie w Rosji też – oświadczyła, z odrobiną ostrożności. Dla niej to „robienie pod górkę” to były głównie osoby i rodziny powiązane z Voldemortem. Ale w przypadku Kola sprawa mogła wynikać inaczej. Skoro Rosjanie byli tak surowi przy podziałach na płeć, Brenna miała dziwne wrażenie, że na czystą krew mogli spoglądać z jeszcze większą obsesją niż Anglicy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.