Nikolai wzruszył ramionami.
-Raczej "byłoby lepiej, gdybyśmy tam nie wchodzili". Pewnie nie chciała, żebyśmy jej tam coś zniszczyli. Albo nie chciała, żeby nasz ojciec nas tam zobaczył. Mama pewnie by nas tam wpuszczała, gdyby ojciec nie robił z tego takiej afery. Mój ojciec był... Nie był najcieplejszą osobą, jeśli miałbym go opisać - odpowiedział z niechęcią w głosie.
Ludzie byli różni i kultury były różne, a to przekładało się na wychowanie i postrzeganie świata w inny sposób przez każdego. Dla Brenny mogło to być nie do pomyślenia, dla Nikolaia natomiast była to przykra rzeczywistość.
-Pokazywała nam swoje kwiaty przez oszklone ściany. Hodowała naprawdę piękne róże. Dopóki ojciec nie widział nas w środku, nie było problemu.
Podziwianie kwiatów za szybą było akceptowalne, ale wchodzenie do domowej szklarni już nie. Vitalii Petrov trzymał rodzinę twardą ręką i miewał naprawdę dziwne opinie i skojarzenia. Jeżeli ktoś przechodził przez szklane drzwi ogrodu, oznaczało to, że miał zamiar opiekować się rosnącymi tam roślinami. Podlewać, przesadzać, podcinać... Ale nie była to praca, którą powinni wykonywać jego synowie, dlatego ogromnie się gniewał, gdy Nikolai z zainteresowaniem oglądał pracę swojej matki i oferował najlepszą pomoc, jaką ofiarować mógł pięciolatek. Niczego nie ułatwiał również Pyotr, którego Vitalii wychował niemal na swojego klona, i donosił ojcu o wszystkim, co działo się w posiadłości pod jego nieobecność.
Na szczęście tu, w Anglii, jego "władza" ani rosyjskie zasady nie obowiązywały. Vladimir zdawał sobie sprawę, jakie miejsca Brenna mogła pokazać jego bratankowi, i cieszył się, że Kol mógł w końcu zaznać takiej samej wolności, jakiej zaznał on, gdy wyniósł się z Rosji. Tam ludzie po prostu przyzwyczaili się do rygorystycznych zasad, panujących tam od stuleci, i żyli najlepiej, jak mogli. Dziwili się tylko ci, którzy wyjeżdżali za granicę i na własnej skórze przekonali się, jak inny był świat poza granicami ich rodzinnego państwa.
A może sama Rosja nie była aż tak "rygorystyczna", tylko których z przodków Petrovych ustalił tak dziwne zasady?
Chciał zaśmiać się z komentarza Brenny na temat umiejętności chowania ciał, bo dla niego były to niewinne, może trochę dziwne żarty, bo wcale takiej umiejętności nie posiadał i rączkę nie planował jej rozwijać. Zauważył jednak, że na ułamek sekundy spojrzenie Brenny zmieniło się. Nie był do końca pewien, jak powinien określić tę zmianę, ale z pewnością nie była to zmiana, z której powinien być dumny lub z której powinien się cieszyć.
-Spokojnie, nie mam zamiaru rozrabiać - powiedział poważnie, uważniej przyglądając się jednej z roślin. -Tylko żartowałem. Nie jestem psycholem.