26.03.2024, 09:32 ✶
– Masz jej włosy i oczy – powiedziała Brenna, uśmiechając się przy tym lekko, w nadziei, że to złagodzi oburzenie dziewczynki. Nora, którą pamiętała Brenna z dzieciństwa była nieco mniej żywiołowa niż Mabel i znacznie bardziej nieśmiała, ale też interesowały ją rośliny, a z wyglądu Mabel bardzo ją przypominała. – Hm, to nie takie proste. Niektóre z roślin w tym ogródku są zaczarowane albo trujące. Poza tym łatwo niechcący coś zdeptać. Sama starań się nie wchodzić do niego bez potrzeby.
Zwłaszcza teraz, kiedy roślinność zaczęła szaleć. Chociaż w głowie Brenny powstała obawa, że teraz, kiedy Mab usłyszała, że do ogródka wchodzić nie wolno, będzie stawała na głowie, byleby tam wejść. – Jeżeli chcesz go obejrzeć, mogę spytać Dory, czy ci go nie pokaże, ale nie zmienił się specjalnie od ostatniego razu, kiedy go widziałaś.
Poza tym, że rośliny w ostatnich dniach zaczęły rosnąć jak szalone.
Brenna podeszła do dziewczynki i przykucnęła na trawie, utkwiwszy wzrok w kwiatku.
– Mówiąc szczerze, to nigdy nie widziałam takiego kwiatka. Nie wiedziałam, że takie gdzieś tutaj rosną.
W pierwszej chwili myślała, że Gałgan dobrał się jakoś do ogródka Dory, i że Crawleyówna zabije za to Brennę – bo przecież nie biednego psa. Szybki rzut oka na furtkę i ogrodzenie wskazywały jednak na to, że te pozostały nienaruszone… Za to pannę Longbottom zmroziło nieco, kiedy zauważyła, że rośliny, których, mogłaby przysiąc, jeszcze wczoraj tutaj nie było, porosły częściowo ogrodzenie.
Może lepiej nie puszczać Mabel do ogrodu samej.
– Możemy sprawdzić w atlasach przyrodniczych albo zapytać potem Franka, czy go nie rozpozna – stwierdziła, podnosząc się. Nie patrzyła już jednak na kwiatka ani na Mabel, a podejrzliwym spojrzeniem mierzyła rośliny.
Może to ogrodzenie było dobrym pomysłem nie tylko po to, by bronić rabatki przez psami…
Zwłaszcza teraz, kiedy roślinność zaczęła szaleć. Chociaż w głowie Brenny powstała obawa, że teraz, kiedy Mab usłyszała, że do ogródka wchodzić nie wolno, będzie stawała na głowie, byleby tam wejść. – Jeżeli chcesz go obejrzeć, mogę spytać Dory, czy ci go nie pokaże, ale nie zmienił się specjalnie od ostatniego razu, kiedy go widziałaś.
Poza tym, że rośliny w ostatnich dniach zaczęły rosnąć jak szalone.
Brenna podeszła do dziewczynki i przykucnęła na trawie, utkwiwszy wzrok w kwiatku.
– Mówiąc szczerze, to nigdy nie widziałam takiego kwiatka. Nie wiedziałam, że takie gdzieś tutaj rosną.
W pierwszej chwili myślała, że Gałgan dobrał się jakoś do ogródka Dory, i że Crawleyówna zabije za to Brennę – bo przecież nie biednego psa. Szybki rzut oka na furtkę i ogrodzenie wskazywały jednak na to, że te pozostały nienaruszone… Za to pannę Longbottom zmroziło nieco, kiedy zauważyła, że rośliny, których, mogłaby przysiąc, jeszcze wczoraj tutaj nie było, porosły częściowo ogrodzenie.
Może lepiej nie puszczać Mabel do ogrodu samej.
– Możemy sprawdzić w atlasach przyrodniczych albo zapytać potem Franka, czy go nie rozpozna – stwierdziła, podnosząc się. Nie patrzyła już jednak na kwiatka ani na Mabel, a podejrzliwym spojrzeniem mierzyła rośliny.
Może to ogrodzenie było dobrym pomysłem nie tylko po to, by bronić rabatki przez psami…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.