26.03.2024, 09:54 ✶
-W takim razie od czego zaczynałeś tato? - Drążyła. Chciała poznać jego historię i dowiedzieć się więcej. Lekki uśmiech na twarzy ojca zupełnie zbił ją z tropu. Naprawdę nieczęsto widziała żeby okazywał jakiekolwiek emocje. Mogła się oczywiście mylić, ponieważ nie spędzali ze sobą zbyt dużo czasu. Czy w takim razie był szczęśliwy, że tutaj przyszła i z nim rozmawiała? Jeszcze raz spojrzała na szklankę z whisky i pomyślała o swojej cytrynówce. Miała nadzieję, że kiedy da ją ojcu do spróbowania to mu zasmakuje. Poczuła się zmotywowana żeby starać się jeszcze bardziej.
Kiedy Robert obiecał, że postara się pamiętać żeby zabrać ją ze sobą na któreś ze spotkań, Sophie uśmiechnęła się szeroko i oczy jej rozbłysły. W tym momencie była tak zadowolona, że do głowy jej nie przyszło, że mógłby o tym zapomnieć. To wszystko wyglądało i brzmiało wręcz idealnie! Dziewczyna wyglądała na zupełnie rozluźniona, a cały stres który odczuwała na początku kompletnie z niej zszedł. Było to zresztą po niej nawet widać. Poprawiła sobie grzywkę żeby nie leciała jej do oczu i zastanowiła się chwilę.
-Mhmmn… godzinę lub dwie? - Mruknęła. Co oni zdążą zrobić w godzinę lub dwie? Nic. Sophie miała w głowie miliony pomysłów co mogliby w ten dzień razem porobić. Bo mówiąc o prezencie, nie chodziło jej o nic materialnego. Tak naprawdę to miała wszystko czego potrzebowała. Przydałyby się jej pieniądze, to fakt, ale nie zamierzała o nie prosić ojca. Nie zamierzała również zacząć narzekać, że "godzina lub dwie" to zbyt mało czasu. Postanowiła “przyjąć to na klatę”.
-W takim razie najpierw pójdziemy do fotografa na Pokątnej. Zrobi nam razem zdjęcie i kupimy dwie ładne ramki. Jedną dla mnie, a druga dla ciebie. - Zarządziła. - A potem pójdziemy zjeść razem obiad. W ramach niespodzianki możesz wybrać gdzie. To akurat będzie godzina lub dwie tato. - Uśmiechała się szeroko, planując im ich “dzień”.
Kiedy Robert obiecał, że postara się pamiętać żeby zabrać ją ze sobą na któreś ze spotkań, Sophie uśmiechnęła się szeroko i oczy jej rozbłysły. W tym momencie była tak zadowolona, że do głowy jej nie przyszło, że mógłby o tym zapomnieć. To wszystko wyglądało i brzmiało wręcz idealnie! Dziewczyna wyglądała na zupełnie rozluźniona, a cały stres który odczuwała na początku kompletnie z niej zszedł. Było to zresztą po niej nawet widać. Poprawiła sobie grzywkę żeby nie leciała jej do oczu i zastanowiła się chwilę.
-Mhmmn… godzinę lub dwie? - Mruknęła. Co oni zdążą zrobić w godzinę lub dwie? Nic. Sophie miała w głowie miliony pomysłów co mogliby w ten dzień razem porobić. Bo mówiąc o prezencie, nie chodziło jej o nic materialnego. Tak naprawdę to miała wszystko czego potrzebowała. Przydałyby się jej pieniądze, to fakt, ale nie zamierzała o nie prosić ojca. Nie zamierzała również zacząć narzekać, że "godzina lub dwie" to zbyt mało czasu. Postanowiła “przyjąć to na klatę”.
-W takim razie najpierw pójdziemy do fotografa na Pokątnej. Zrobi nam razem zdjęcie i kupimy dwie ładne ramki. Jedną dla mnie, a druga dla ciebie. - Zarządziła. - A potem pójdziemy zjeść razem obiad. W ramach niespodzianki możesz wybrać gdzie. To akurat będzie godzina lub dwie tato. - Uśmiechała się szeroko, planując im ich “dzień”.