Dokonał wyboru, trudnego. Był wtedy młody, działając pod presją rodzicielską. Ale kiedy się od tego odciął, mogło być za późno. Miał już żonę. Później i dziecko. Zrozumiał jak wielki błąd popełnił, ale żył z tym. Tak samo jak Camille nie musiała na niego czekać. Mogła założyć sobie życie z innym. Nie zrobiła tego. Oddała się pracy. Całkowicie. Czuł, że musi jej na nowo wyjaśnić. Że chce to naprawić na tyle, na ile będzie to możliwe, aby ich znajomość nie pozostawała sobie bierna, ale żeby nadal mogli mieć ze sobą kontakt. Pozytywny. Do niczego nie zamierzał jej przekonywać.
W te zapewne niecałe i niespodziewane pięć minut, wypowiedział od razu. Póki miała jego uwagę, zanim stanowczo mu zaznaczyła, że nie chce prywatnych spraw poruszać tutaj. No tak. Rozejrzał się, bo widocznie w tym momencie przeszła dwójka osób, zwracająca na nich uwagę. Ciekawość. Nie dbał o to. Nie odezwał się, póki Ci nie zeszli im z oczu. Rozumiał jej wybór. Decyzję. Na potwierdzenie, zrozumienie, kiwnął głową, na tak zwane ”tak”.
Skierował się z nią w kierunku korytarza. Dała mu pięć minut, choć w sumie może wykorzystać je na coś jeszcze.- Skoro nie tutaj. Dasz się zaprosić na kawę? Albo obiad, kolację. Spacer?
Rzucał propozycjami, gdzie mogliby na spokojnie porozmawiać. Nawet mógłby ją odprowadzić pod dom, wychodząc z terenu Kliniki. Mogli nawet obejść spacerkiem jej teren.
- Gdybym wysłał list, a nawet kilka, pewnie byś nie odpisała. Dlatego przyszedłem osobiście.
Wyjaśnił kolejną rzecz. Miał w planie, rozważał to, aby pisać do niej list. Obawiał się jednak odmowy. Może już jedną taką metodę zastosował? Nie odpisała mu? Czy może list nie dotarł? Nie wnikał. Nie był nachalny. Czekał na jej decyzję. Zarejestrował jej wcześniejsze reakcje. On sam by chciał znów z nią być. Naprawić to, co zepsuł. Na tyle, ile było to możliwe.