- Jaka tam cierpliwość, jesteś na czas, to ja jak zawsze pojawiłam się zbyt szybko, nie mogłam usiedzieć w domu.- Wiosna, którą można było wyczuć w powietrzu powodowała, że Yaxley nie mogła usiedzieć w czterech ścianach. Uwielbiała spędzać czas na świeżym powietrzu, brakowało jej ciepła, teraz wreszcie mogła ponownie spędzać większość dnia na dworze. Przyjemniej się polowało, kiedy pogoda sprzyjała.
Zmierzyła wzrokiem mężczyznę, nie wyglądał najlepiej, znała go na tyle, aby móc stwierdzić, że był zmęczony. Miała świadomość, że jego przypadłość od lat uprzykrzała mu życie. Już w Hogwarcie wiedziała o tym, że podczas wakacji został w pewien sposób naznaczony. Miała wrażenie, że całkiem nieźle sobie radzi z wilkołactwem. Nie wycofał się z życia publicznego, praktycznie nic się w nim nie zmieniło od tego momentu. W pewien sposób go nawet za to podziwiała, ona pewnie by się załamała mając świadomość, że zmienia się w potwora, w końcu sama polowała na bestie, myśl, że mogłaby się stać jedną z nich... Chyba nie było nic gorszego.
- Cieszy mnie to, nie wyglądasz najgorzej, najlepiej w sumie też nie, ale dobrze wiedzieć, że czujesz się w miarę.- Wolała się mimo wszystko upewnić, żeby nie było, nie chciała go tu przecież poturbować, czy coś. Zaśmiała się w głos słysząc jego kolejne słowa, świadomość, że dobry humor go nie opuszczał była naprawdę optymistyczna. - Mówisz, że to wszystko przez siedzenie na zimnej ziemi, dopiero teraz? Po tylu latach.- Pokręciła głową z niedowierzaniem.
Geraldine postanowiła jeszcze zrzucić z siebie płaszcz, czuła, że niepotrzebnie będzie krępował jej ruchy, sweter w taką pogodę powinien wystarczyć. Stanęła w odpowiedniej odległości przed Erikiem, z różdżką w ręku, gotowa do konfrontacji. Nie robili tego pierwszy raz, już w szkole zdarzało im się pojedynkować, później spotkali się w klubie pojedynków. Byli gotowi do tej walki.
Najwyraźniej Erik miał ochotę rozpocząć to starcie, widziała jak macha różdżką, a wtedy na moment się zagapiła, promień słońca ją zaślepił? - Protego- Krzyknęła jeszcze próbując się uratować, chociaż wiedziała, że jest już po niej, czuła to w kościach. Ten krótki moment niesubordynacji...
Akcja nieudana
Poczuła jak obrywa zaklęciem, nie udało jej się wyczarować tarczy. Erik trafił w nią bez najmniejszego problemu, czuła jak całe ciało zaczyna jej drętwieć, nie mogła nad tym zapanować. Padła na ziemię niczym kłoda, nie sądziła, że to starcie rozpocznie się tak drastycznie, chyba powinna się bardziej skupić, więcej czasu poświęcić na treningi, bo jeśli przyszłoby jej walczyć z kimś naprawdę... nie wróżyło to nic dobrego.