26.03.2024, 21:40 ✶
Przyszła funkcjonariuszka Brygady Uderzeniowej chciała bardzo, żeby jej brat był z niej dumny. Ale Stonks już ruszyła przed siebie, dobra przyjaciółka. Mildred miała ułamki sekund na reakcje i już widziała, że łapy drugiego próbują dopaść do zwinnej dziewczyny. Momentalnie przykucnęła i podkosiła go, żeby spadł na wprost i sobie ten głupi ryj rozwalił. Była drobna, niepozorna, ale wychowywana przez brata zabijakę, musiała radzić sobie tak w jego gronie, jak i w otoczeniu jego kolegów. Musiała sobie radzić, bo pyskowała jak najęta, musiała sobie radzić, bo była małą i — mimo zaniedbania — ładną dziewczynką. A takie miały przejebane.
Kolano wcisnęła w kark drugiego z gnojków, który nic nie powiedział, ale stał obok, rechotał, chciał jebnąć jej koleżankę, która w słusznej sprawie przecież stawała w jej obronie. But, bardzo ciężki, podkuty żelazem but stanął na dłoni, którą wymachiwał na oślep, próbując jakkolwiek podnieść się i bronić.
– Kwiknijcie o tym prefektom, to się rozniesie, że rozłożyły Was na łopatki dwie gryfońskie laleczki. – sarknęła w jego kierunku i splunęła na drugiego. – Jak jesteście takie chojraki, to pokażcie co potraficie za tydzień na meczu, a nie...– odepchnęła się i podniosła z kolan, pozostawiając na dłoni przeciwnika ładne odbicie swojej mocno żłobionej podeszwy.
Kolano wcisnęła w kark drugiego z gnojków, który nic nie powiedział, ale stał obok, rechotał, chciał jebnąć jej koleżankę, która w słusznej sprawie przecież stawała w jej obronie. But, bardzo ciężki, podkuty żelazem but stanął na dłoni, którą wymachiwał na oślep, próbując jakkolwiek podnieść się i bronić.
– Kwiknijcie o tym prefektom, to się rozniesie, że rozłożyły Was na łopatki dwie gryfońskie laleczki. – sarknęła w jego kierunku i splunęła na drugiego. – Jak jesteście takie chojraki, to pokażcie co potraficie za tydzień na meczu, a nie...– odepchnęła się i podniosła z kolan, pozostawiając na dłoni przeciwnika ładne odbicie swojej mocno żłobionej podeszwy.