27.03.2024, 00:18 ✶
Nie tylko Aidanowi zależało na bezpieczeństwie i dobrej reputacji Penny. Tam, gdzie nie mogli zdziałać Trelawney i Parkinson, mieli od tego Malfoya. Cała ich grupa się w jakiś sposób uzupełniała. Każdy był w czymś dobry. A nawet i najgorszy. Wyjaśnił koledze, że gdyby nie okoliczności, zapewne wyprostowałby słowa ich koleżanki. Pochodzenie i czystość krwi to jedno. Drugie, trzeba umieć obracać się w społeczności wyższych elit. Aidan przyjął do wiadomości jego wyjaśnienia. Przyznając niejako rację.
- Wielkie dzięki. Będę mógł spać spokojnie.Miło z jego strony było usłyszeć to zapewnienie, jak i stwierdzenie, że nie jest pizdą. Na pewno od tej wiadomości poczuł się znacznie lepiej i wyśpi w swoim łóżeczku, w świeżutkiej pościeli.
- Teraz nagle martwisz się o mnie?
Uniósł brew ku górze, zostawiając już ten swój policzek. Taką już miał naturę obycia blondwłosego prawie trupa. Aidan powinien być z siebie dumny, że umie tak mocno bić.
Czy się dzwił? Tak. Dziwił się. Że każą mu odkręcać coś, co wywołane było przez Penny. Wtedy rzucił pytanie kuzynowi, nawiązujące do jego uczuć względem Rudej Wiewióry.
- Terry mi nie przywalił jak Ty za to, co odwaliła i że to ja jestem jej rzekomym narzeczonym. Dlatego pytam, czy zależy Ci na niej bardziej niż jak koleżance. Widziałem nie jedną zazdrość wywołaną agresją. Aidan. Chętnie bym się zamienił miejscami z Tobą na ślubie.
Odpał pół żartem, pół serio. Jeden z chorych planów, jaki mu wpadł do głowy. Pytanie tylko, czy Penny kogoś z nich darzyła jakimś uczuciem? Czy może miała kogoś innego na oku? Choć Renigald poznał jej ideał faceta, to czy któryś z nich do niego pasował? Nie on. Nie Aidan. Terry czy ktoś inny?
- Najpierw chcę z nią o tym porozmawiać. Ustalić wspólnie i mógłbym działać. Nie myślałem konkretniej nad dobrym rozwiązaniem. Przekupić dziennikarza z Czarownicy? Aby napisał coś konkretnego? Nie wiem Aidan.
Trudno było mu teraz podjąć decyzję. Po to potrzebował spotkać się z tą, która sprytnie go unikała.