27.03.2024, 02:57 ✶
Ocenianie kogoś po krótkim spotkaniu polegającym tylko na obserwacji nie brzmiało jak coś poprawnego, zgodnego z moralnością, ale takie oceny ułatwiały życie. Ktoś trafi na twój zły dzień i wspaniała znajomość jaka mogła się narodzić idzie w piach nie mając nawet szansy się narodzić.
Choć co chwila obserwował zgraję przy telewizorze, to i tak skupiał się na słowach mężczyzny. Wiele razy się na kimś zawiódł? Wiedział, że jego samego dopiero to czeka, bo owszem, były rozczarowania, ale w czasem będzie ich więcej i będą potężniejsze. Kiedyś przyjdzie nieudana miłość, fałszywy przyjaciel. Liczył jedynie, że nie sięgnie po słodki smak zemsty.
Pokiwał głową i bez słowa nalał mu więcej. Oczywiście o zapłatę się upomni. Zmarszczył jednocześnie brwi słysząc jego słowa. Nie ufaj komuś kto ci grozi? To chyba brzmiało jak coś oczywistego? Tylko był już w takich sytuacjach i wtedy nie wydawały się takie jasne. Raz już zaufał i wybaczył, żeby znów oberwać. Chciał wierzyć innym, ale nie miał jeszcze wyczucia, kto jest godny zaufania, a kto nie.
-W innych miejscach mnie nie chcieli, dlatego.-podsumował.-Czymś za jedzenie i mieszkanie płacić muszę i nie jest tu aż tak źle. Czasem jest natłok, a czasem tak jak teraz...-rzucił spojrzenie w stronę zgrupowania, które z namaszczeniem wsłuchiwało się w głos komentatora.-Na pewno nie mam zamiaru zostawać tu na stałe.-dodał, popatrując w stronę zaplecza, czy aby szef tego nie usłyszy, bo jeszcze na miejscu by go zwolnił.-Znasz jakiś inny bar, w którym szukają chętnych do pracy?-zagadał żartem, chociaż gdyby padła jakaś sensowna propozycja, to może i by skorzystał, czemu nie, co mu szkodzi.
Choć co chwila obserwował zgraję przy telewizorze, to i tak skupiał się na słowach mężczyzny. Wiele razy się na kimś zawiódł? Wiedział, że jego samego dopiero to czeka, bo owszem, były rozczarowania, ale w czasem będzie ich więcej i będą potężniejsze. Kiedyś przyjdzie nieudana miłość, fałszywy przyjaciel. Liczył jedynie, że nie sięgnie po słodki smak zemsty.
Pokiwał głową i bez słowa nalał mu więcej. Oczywiście o zapłatę się upomni. Zmarszczył jednocześnie brwi słysząc jego słowa. Nie ufaj komuś kto ci grozi? To chyba brzmiało jak coś oczywistego? Tylko był już w takich sytuacjach i wtedy nie wydawały się takie jasne. Raz już zaufał i wybaczył, żeby znów oberwać. Chciał wierzyć innym, ale nie miał jeszcze wyczucia, kto jest godny zaufania, a kto nie.
-W innych miejscach mnie nie chcieli, dlatego.-podsumował.-Czymś za jedzenie i mieszkanie płacić muszę i nie jest tu aż tak źle. Czasem jest natłok, a czasem tak jak teraz...-rzucił spojrzenie w stronę zgrupowania, które z namaszczeniem wsłuchiwało się w głos komentatora.-Na pewno nie mam zamiaru zostawać tu na stałe.-dodał, popatrując w stronę zaplecza, czy aby szef tego nie usłyszy, bo jeszcze na miejscu by go zwolnił.-Znasz jakiś inny bar, w którym szukają chętnych do pracy?-zagadał żartem, chociaż gdyby padła jakaś sensowna propozycja, to może i by skorzystał, czemu nie, co mu szkodzi.