27.03.2024, 04:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2024, 03:04 przez Mabel Figg.)
– Ah... – westchnęła cicho, nie będąc dalej w stanie ukrywać coraz to większego rozczarowania. – A wie pan gdzie on teraz jest? – Może jakoś da radę go przekonać, by zmienił zdanie. Może jeszcze nie wiadomo było dokładnie, co się stanie z chatką po remoncie. A może po prostu powinna poszukać innego miejsca, by wprowadzić swój plan w życie?
Zerknęła krytycznym okiem na domek i wyrzucane z niego meble. Taaaak. Teraz, gdy się temu wszystkiemu przyglądała to nie mogła nie zauważyć, jakie to było strasznie stare. Na pewno starsze od mamy i cioci Brenny a może i nawet od wujka Erika i stojącego przed nią pana.
– Oh, rozumiem. Dobrze, że starych ludzi nie da sie tak łatwo zdmuchnąć, prawda? – powiedziała, chcąc zabrzmieć uprzejmie, przyjaźnie i może nieco współczująco.
Na jego ostatnie słowa nie odpowiedziała od razu. Najpierw jedynie uniosła brew, a potem utkwiła wzrok w Karlu, który akurat do niej podszedł i skinął łbem na znak, by się nachyliła, by wyszeptać jej coś na ucho.
– Karl panu bardzo dziękuje za tę sugestię, ale obecnie tkwi w okresie myślenia na temat tego, czy chce wchodzić tak głęboko w struktury ludzkości, by obchodzić przyjęcia, czy też nie. Więc na razie nie życzy sobie żadnych, bo obawia się, że zaburzyłoby mu to wnioski. – Przekazała słowa swojego przyjaciela, pomijając z połowę trudnych słów, których użył, ale szczęśliwie nie domagał się, by je powtórzyła.
Zerknęła krytycznym okiem na domek i wyrzucane z niego meble. Taaaak. Teraz, gdy się temu wszystkiemu przyglądała to nie mogła nie zauważyć, jakie to było strasznie stare. Na pewno starsze od mamy i cioci Brenny a może i nawet od wujka Erika i stojącego przed nią pana.
– Oh, rozumiem. Dobrze, że starych ludzi nie da sie tak łatwo zdmuchnąć, prawda? – powiedziała, chcąc zabrzmieć uprzejmie, przyjaźnie i może nieco współczująco.
Na jego ostatnie słowa nie odpowiedziała od razu. Najpierw jedynie uniosła brew, a potem utkwiła wzrok w Karlu, który akurat do niej podszedł i skinął łbem na znak, by się nachyliła, by wyszeptać jej coś na ucho.
– Karl panu bardzo dziękuje za tę sugestię, ale obecnie tkwi w okresie myślenia na temat tego, czy chce wchodzić tak głęboko w struktury ludzkości, by obchodzić przyjęcia, czy też nie. Więc na razie nie życzy sobie żadnych, bo obawia się, że zaburzyłoby mu to wnioski. – Przekazała słowa swojego przyjaciela, pomijając z połowę trudnych słów, których użył, ale szczęśliwie nie domagał się, by je powtórzyła.