Pomyśleć, że po koleżeńskim spotkaniu, paru kolejkach ognistej, dał radę wysłać bardzo kreatywne sowy do Penny z wymuszeniem spotkania. Normalnie by pewnie tego nie robił, ale poczuł potrzebę pilnego rozwiązania sprawy. Być może był rzeczywiście idiotą, nie pomyślawszy, że jeżeli nie będą się spotykać, widzieć przez dłuższy czas, temat ich związku ucichnie. Ale czy na pewno? W jego kręgu to tak nie działało.
Weasleyowa zgodziła się na rozmowę. Skoro umówili się na dzisiaj, to dzisiaj do niej zajrzy. Jednakże, mimo zaplanowania tego przyjść rano, przesunął to na godziny popołudniowe. Powód? Ból głowy od siedmiu nieszczęść tego świata. Dobrze, że miał jakieś zapasy eliksiru na takie sytuacje. Te kolejki ognistej, wypite z Issaciem nie były mu na rękę. Może i nie poległ szybko i głowę miał mocną, to jednak jakieś skutki uboczne dnia następnego odczuwał.
Zjawił się. Mając to niebłagane szczęście, że jego NARZECZONA była sama w lokalu. Podniósł głowę, której twarz zakrywał jego beżowy elegancki kapelusz. Sposób na ukrywanie się przed wścibskością dziennikarzy, którzy nie wiesz, kiedy Cię dopadną. Zdjął przeciwsłoneczne okulary. Nie musiał nawet się pokazywać w pełnej okazałości, skoro i tak chodził uperfumowany. Na jej polecenie, zamknął drzwi na klucz i odwrócił tabliczkę. Sklepik Zamknięty.
- Na zapleczu.Od razu, bez zastanowienia jej odpowiedział. Wskazał jej także, aby pierwsza się tam udała. Do pomieszczenia, które może również i tutaj spełniało rolę biura. Jak w wielu innych takich lokalach. A kiedy znaleźli się już w środku. Westchnął.
- Długo chcesz to ciągnąć?
Zapytał spokojnie, choć poważnie. Zaczynając od tego pytania. Lustrując jej osobę, jakby upewniał się, że nic się jej nie przytrafiło. Nikt jej nie zaczepiał. Nic jej nie było. Żadnych ran, bandaży. Cokolwiek. Martwił się o jej bezpieczeństwo? Najwyraźniej. Życie z celebrytą nie jest co prawda, łatwe. Być może też chciał dać jej pierwszeństwo wyboru. Jeżeli będzie zgodna z nim, aby to przerwać, pozostanie ustalić jak i załatwić kogoś trzeba, aby to rozniósł. Chyba, że wpadną na inny pomysł?