27.03.2024, 21:54 ✶
Małe potknięcie niekiedy mogło wywołać reakcję lawinową, a mała kulka śniegu tocząca się odpowiednio wytrwale potrafiła ustastać do wielkiej śniegowej kuli.
– Pacz gdzie łazisz obszczymurze! – jego kulą był wyższy od niego o głowę chłop bombardą od pola oderwany, lecz to nie jego głos wybrzmiał na cały bar, tylko stojącego za nim brata bliźniaka, 10 kilo cięższego bawoła, na którego plecach stała cała angielska gospodarka. – Wiszisz mi podwujną jełopie, bo żeś calucką łyszkę wylał na mnie bęcwale!
– Capie śmierdzący tomże nie ja a ten tu cut konus co się łokciami rozepchał! – gruchnął na to drugi i już wielką niczym bochen chleba łapę położył na karku Isaaca, jakby był niesfornym kociakiem, którego los ważył się nad jeziornym workiem.
– No to będą jużkaj z tego dwie butelecki cwoniaku mieszczuchowy! – nagle dwie grzmiące skały, trole w ludzką skórę przyobleczone zwróciły się w stronę Isaaca, który od samych oparów mógł mieć już sporo zakręcone w głowie.
– Wyskakuj z gelda konusicku bejcowany – huh ścinał z nóg a atmosfera się zagęszczała. Gdzieś brzękały już knuty pospiesznych zakładów, gdzieś ktoś zawołał po Sama, kimkolwiek, lub czymkolwiek ów Sam był. Od dużej przestrzeni czasu do zagospodarowania, zrobiła się nieoczekiwanie dość ciasna przestrzeń do funkcjonowania.
– Pacz gdzie łazisz obszczymurze! – jego kulą był wyższy od niego o głowę chłop bombardą od pola oderwany, lecz to nie jego głos wybrzmiał na cały bar, tylko stojącego za nim brata bliźniaka, 10 kilo cięższego bawoła, na którego plecach stała cała angielska gospodarka. – Wiszisz mi podwujną jełopie, bo żeś calucką łyszkę wylał na mnie bęcwale!
– Capie śmierdzący tomże nie ja a ten tu cut konus co się łokciami rozepchał! – gruchnął na to drugi i już wielką niczym bochen chleba łapę położył na karku Isaaca, jakby był niesfornym kociakiem, którego los ważył się nad jeziornym workiem.
– No to będą jużkaj z tego dwie butelecki cwoniaku mieszczuchowy! – nagle dwie grzmiące skały, trole w ludzką skórę przyobleczone zwróciły się w stronę Isaaca, który od samych oparów mógł mieć już sporo zakręcone w głowie.
– Wyskakuj z gelda konusicku bejcowany – huh ścinał z nóg a atmosfera się zagęszczała. Gdzieś brzękały już knuty pospiesznych zakładów, gdzieś ktoś zawołał po Sama, kimkolwiek, lub czymkolwiek ów Sam był. Od dużej przestrzeni czasu do zagospodarowania, zrobiła się nieoczekiwanie dość ciasna przestrzeń do funkcjonowania.