14.12.2022, 14:28 ✶
26.03
Odpowiedź na list Erika.
Odpowiedź na list Erika.
Mój najukochańszy bracie,
Powinieneś uczynić, co następuje:
1. Wyjść na korytarz
2. Zamknąć oczy
3. Zacząć biec przed siebie aż znajdzie Cię jakaś ściana
4. Otrzeźwieć od uderzenia, bo masz tak dziwne pomysły, że zaczynam się o Ciebie bać.
Co brałeś i skąd to wziąłeś, bo ja też chcę? To musi być świetny towar, skoro myślisz, że wywaliłam Norę z jej własnej kawiarni. Chociaż zaraz, faktycznie zabrałam jej kawiarnię. I dziecko. I kota.
Na jeden dzień, bo tyle wydobyłam urlopu z gwarancją nie ściągania mnie na służbę, chyba że Voldemort postanowi przejąć władzę nad ministerstwem. Pewnie tylko dlatego dostałam tę gwarancję, że on na pewno nie ma dość poczucia humoru, żeby urządzać coś wielkiego albo przejmować władzę 1 kwietnia i Bones doskonale o tym wie. Voldemort na ataki wybierze jakieś urodziny Slytherina, międzynarodowy dzień węża, sabaty i inne takie, bo przecież jest Mrocznym Panem. (Właśnie, przypomnij mi, żebym sprawdziła, kiedy urodził się Slytherin. Oby nie 1 kwietnia.)
Będę sprzedawać pączki i zajmować się małą, a wszyscy klienci na pewno uznają to za świetny kawał. Proszę, dołączam ci nawet kopię wiadomości dla Nory, a w sumie to oryginał, bo pół kartki uwaliłam atramentem i przepisywałam. Jeśli wpadła w panikę, to prawie na pewno przez Ciebie. Coś ty jej napisał, co? Przyznaj się.
Nora siedzi w tym lokalu, odkąd go kupiła. Wyszła stamtąd chyba tylko na bal, a ten paskudnie się dla niej skończył. Nie było jej stać na zatrudnienie kogoś na start, a nawet jeżeli teraz już może to zrobić, to musi najpierw kogoś znaleźć. Boję się o nią, bo wykończy się fizycznie i psychicznie. Chcę, żeby odpoczęła. Niech się wyśpi, idzie na randkę albo z kimś się upić, cokolwiek, co nie oznacza pieczenia ciasteczek albo opieki nad dzieckiem. A przy okazji ja spędzę trochę czasu z Mabel, za którą się stęskniłam.
W ramach rekompensaty za to, że uznałeś Norę za takie popychadło, że oddałaby mi kawiarnię, powinieneś się zgodzić na dołączanie tego dnia do każdego sprzedanego pączka czekoladowego Twojego zdjęcia z autografem. Fanki się ucieszą, reszta uzna to za dobry żart na Prima Aprillis, a jak ludzie usłyszą, że to dlatego, że najbardziej lubisz pączki czekoladowe Nory, będą wykupywać je już zawsze. I może nawet o Norze Nory napiszą w gazetach.
Buziaki
Bren
PS. Stanowczo zaprzeczam, jakobym chciała rehabilitować się w czyichkolwiek oczach. Bal był wielkim sukcesem, dzieciaki mają stypendia. A nawet gdybym to ja zamieniła się w tego bobra, naprawdę sądzisz, że bym się tym przejęła? Poszłabym robić sesję dla Czarownicy z bobrem w rękach, jeżeli cześć dochodu ze sprzedaży obiecaliby przekazać na zwierzątka.
PSS. Drugie śniadanie do pracy na jutro masz w tym zielonym pudełku w salonie. Nie zbliżaj się do kuchni, proszę.
PSSS. Nie mów jej, że chcę, żeby odpoczęła. Oficjalny powód to moja tęsknota za Mab i miłość do pączków. Prawdziwy zresztą, nikt nie ośmieli się negować mojego uczucia wobec wypieków Nory. Reszty się pewnie domyśla, ale jakby jej to powiedzieć, jeszcze poczułaby się winna. Znasz Norę. Zawsze uważa, że jest problemem dla innych albo zrobiła coś złego.
PSSSS. Autografy powinny być jednak przy pączkach z marmoladą. Inaczej już nigdy nie zdołam kupić czekoladowego, a kocham je najbardziej na świecie. To znaczy prawie, zaraz po budyniowych. Ty masz trzecie miejsce, zaraz za nimi, chociaż myślisz, że kradnę cudze cukiernie. Jeśli będę chciała mieć cukiernię, to faktycznie ją sobie kupię. A potem sama siebie zavaduję, bo zabraknie mi już czasu nawet na oddychanie.
Powinieneś uczynić, co następuje:
1. Wyjść na korytarz
2. Zamknąć oczy
3. Zacząć biec przed siebie aż znajdzie Cię jakaś ściana
4. Otrzeźwieć od uderzenia, bo masz tak dziwne pomysły, że zaczynam się o Ciebie bać.
Co brałeś i skąd to wziąłeś, bo ja też chcę? To musi być świetny towar, skoro myślisz, że wywaliłam Norę z jej własnej kawiarni. Chociaż zaraz, faktycznie zabrałam jej kawiarnię. I dziecko. I kota.
Na jeden dzień, bo tyle wydobyłam urlopu z gwarancją nie ściągania mnie na służbę, chyba że Voldemort postanowi przejąć władzę nad ministerstwem. Pewnie tylko dlatego dostałam tę gwarancję, że on na pewno nie ma dość poczucia humoru, żeby urządzać coś wielkiego albo przejmować władzę 1 kwietnia i Bones doskonale o tym wie. Voldemort na ataki wybierze jakieś urodziny Slytherina, międzynarodowy dzień węża, sabaty i inne takie, bo przecież jest Mrocznym Panem. (Właśnie, przypomnij mi, żebym sprawdziła, kiedy urodził się Slytherin. Oby nie 1 kwietnia.)
Będę sprzedawać pączki i zajmować się małą, a wszyscy klienci na pewno uznają to za świetny kawał. Proszę, dołączam ci nawet kopię wiadomości dla Nory, a w sumie to oryginał, bo pół kartki uwaliłam atramentem i przepisywałam. Jeśli wpadła w panikę, to prawie na pewno przez Ciebie. Coś ty jej napisał, co? Przyznaj się.
Nora siedzi w tym lokalu, odkąd go kupiła. Wyszła stamtąd chyba tylko na bal, a ten paskudnie się dla niej skończył. Nie było jej stać na zatrudnienie kogoś na start, a nawet jeżeli teraz już może to zrobić, to musi najpierw kogoś znaleźć. Boję się o nią, bo wykończy się fizycznie i psychicznie. Chcę, żeby odpoczęła. Niech się wyśpi, idzie na randkę albo z kimś się upić, cokolwiek, co nie oznacza pieczenia ciasteczek albo opieki nad dzieckiem. A przy okazji ja spędzę trochę czasu z Mabel, za którą się stęskniłam.
W ramach rekompensaty za to, że uznałeś Norę za takie popychadło, że oddałaby mi kawiarnię, powinieneś się zgodzić na dołączanie tego dnia do każdego sprzedanego pączka czekoladowego Twojego zdjęcia z autografem. Fanki się ucieszą, reszta uzna to za dobry żart na Prima Aprillis, a jak ludzie usłyszą, że to dlatego, że najbardziej lubisz pączki czekoladowe Nory, będą wykupywać je już zawsze. I może nawet o Norze Nory napiszą w gazetach.
Buziaki
Bren
PS. Stanowczo zaprzeczam, jakobym chciała rehabilitować się w czyichkolwiek oczach. Bal był wielkim sukcesem, dzieciaki mają stypendia. A nawet gdybym to ja zamieniła się w tego bobra, naprawdę sądzisz, że bym się tym przejęła? Poszłabym robić sesję dla Czarownicy z bobrem w rękach, jeżeli cześć dochodu ze sprzedaży obiecaliby przekazać na zwierzątka.
PSS. Drugie śniadanie do pracy na jutro masz w tym zielonym pudełku w salonie. Nie zbliżaj się do kuchni, proszę.
PSSS. Nie mów jej, że chcę, żeby odpoczęła. Oficjalny powód to moja tęsknota za Mab i miłość do pączków. Prawdziwy zresztą, nikt nie ośmieli się negować mojego uczucia wobec wypieków Nory. Reszty się pewnie domyśla, ale jakby jej to powiedzieć, jeszcze poczułaby się winna. Znasz Norę. Zawsze uważa, że jest problemem dla innych albo zrobiła coś złego.
PSSSS. Autografy powinny być jednak przy pączkach z marmoladą. Inaczej już nigdy nie zdołam kupić czekoladowego, a kocham je najbardziej na świecie. To znaczy prawie, zaraz po budyniowych. Ty masz trzecie miejsce, zaraz za nimi, chociaż myślisz, że kradnę cudze cukiernie. Jeśli będę chciała mieć cukiernię, to faktycznie ją sobie kupię. A potem sama siebie zavaduję, bo zabraknie mi już czasu nawet na oddychanie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.