Nie zamierzała jeszcze komentować tego, że widziała, że Ollivander nie spieszył się zbytnio podczas drogi na te zajęcia. Znała jego stosunek do tego przedmiotu, sama często zastanawiała się, jak właściwie doszło do tego, że zgodził się chodzić z nią dalej na te lekcje, najwyraźniej po prostu nie umiał jej odmówić, zresztą mało kto potrafił się jej oprzeć, kiedy o coś prosiła. Wystarczyło, że zrobiła smutną minę, a wszystkim wokół robiło się jej szkoda, czy to wykorzystywała? Być może, ale tylko trochę... Z drugiej strony zapewniła przyjaciela, że mu pomoże - mógł być pewien, że nie zostawi go na lodzie tylko razem, całkiem zgrabnie przebrną przez ten rok. - Mało kto potrafi mi odmówić.- Nie zamierzała również udawać, że nie zdaje sobie z tego sprawy.
- Czyli już nie wiesz?- Westchnęła głośno. - Wspaniale.- Można się było tego po nich spodziewać, jedno i drugie było baardzo ogarnięte. - Tak szczerze, to ja wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że zamek ma jeszcze wiele do zaoferowania, nie wiem, czy sam Dumbeldore wie o nim wszystko.- W końcu został zbudowany wiele lat temu, przez to miejsce przewinęło się tyle pokoleń czarodziejów... że czuła, że mogliby eksplorować zamek przez wiele lat i nadal trafiać na jakieś niespodzianki.
Obserwowała Fergusa, gdy zbliżał się do portretu, sama zaś jak na razie nie ruszyła się do przodu. Próbowała wymyślić jakieś rozwiązanie, szło jej to jednak nie najlepiej. Po chwili zaczęła rozglądać się po okolicy, nic jednak nie wydawało się jej znajome, bardzo dobrze wiedziała, że nie trafią już na te eliksiry, czego żałowała, bo naprawdę przepadała za tymi zajęciami.
- Dlaczego zawsze bierzesz winę na siebie?- Spoglądała na niego z niedowierzaniem, przecież w ich dzisiejszym zagubieniu i ona brała udział. We dwójkę nie mieli szczęścia, nie lubiła kiedy ktoś ponosił odpowiedzialność również za jej czyny. - Myślę, że przewidzi, a poza tym, że zmieni pytania, to dostaniesz szlaban przez to, że zobaczy Cię w swojej kryształowej kuli, nie szkoda Ci czasu na szlabany.- Widać było, które z ich dwójki jest bardziej odpowiedzialne i zdecydowanie nie był to Ollivander.
- Nie da tarota, myślę, że będzie coś prostszego, na tarocie wszyscy by się wysypali, nikogo to nie interesuje.- Norka właściwie to nawet lubiła wróżbiarstwo, fascynowało ją jak to możliwe, że niektórzy potrafią tak trafnie przewidywać przyszłość, trochę się nawet bała tych osób, co bowiem, jeśli ktoś przewidzi jej coś nieprzyjemnego? Pozostanie jedynie czekać na to zło.
- Abbott nigdy nie był zbyt bystry... po nas spodziewałam się czegoś więcej, wiesz?- No i wtedy Fergus poczochrał jej włosy, nie komentowała tego zachowania, a jedynie przewróciła oczami. Jak tak mógł, bez oporów, wykorzystywać swoją przewagę wzrostową? Nie było w tym ani krzty sprawiedliwości, bo choćby chciała nie doskoczyłaby do jego głowy. - Nie chciałeś iść na eliksiry?- Oparła sobie ręce na biodrach, spoglądała na niego uważnie. - Czy Ty to zaplanowałeś? Czy to takie zbieg okoliczności?- Coraz bardziej w to powątpiewała.
Norka szła powoli ruszyła za przyjacielem, kiedy tego postanowiła zaatakować zbroja, no miał przynajmniej małą nauczkę. - Złośliwość rzeczy martwych, co?- Uśmiechnęła się do siebie zadowolona, że go zabolało.