28.03.2024, 12:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2024, 04:14 przez Mabel Figg.)
– Hm... – odpowiedziała jedynie, uznając że nie będzie już kontynuować tematu wujka. Najwyżej sama go później znajdzie i porozmawia.
Chyba trochę popladła.
– Naprawdę? To możliwe? – Mama nie wyglądała jeszcze, aż tak staro, ale babcia??? Co jeśli babcia zachoruje i coś jej się stanie? Czy rzeczywiście istniała choroba, przez którą ciało starego człowieka przypominało stare drewno, jak tutaj? Podobno ćwiczenia były dobre dla zdrowia. Czy powinna kazać babci biegać???
– Mama mówi, że mój, czasem, aż za bardzo – odpowiedziała, zerkając na Karla, który jedynie prychnął urażony. Oczywiście nie miała nic przeciwko myśleniu swojego przyjaciela, wręcz przeciwnie uwielbiała je i już mu obiecała, że gdy tylko nauczy się lepiej czytać, to będzie czytała mu na głos zapiski ludzkich filozofów, a wcześniej spróbuje wkręcić do tego zadania jakiegoś dorosłego.
Spojrzała na niego zaskoczona. Czy on uważał, że Karl tak naprawdę nie umiał mówić i sugerował jej by poszła do klubomawiarni jej własnej mamy, by mogła porozmawiać z kotami należącymi do jej rodziny? Jasne, mężczyzna nie mógł wiedzieć, że była Figgiem, zwłaszcza że przebywała obecnie w posiadłości innej rodziny, ale czemu zakładał, że Karl nie mówił? Nie zdążyła jednak powiedzieć czegokolwiek, bo jej kot uznał, że najwyższy czas na wtrącenie się do tej rozmowy.
– Oh tak? A gdzie jest ta klubokawiarnia? – W głosie zwierzaka bez problemu dało się dosłyszeć nutę kpiny. – Chętnie bym się tam przeszedł. Może wreszcie uda mi się porozmawiać z jakimś kotem. Mi i jej, bo przecież to niemożliwe, by naprawdę ze mną rozmawiała, tak? Bo młoda jest to tylko wymyśla i nie ma szansy, by mówiła prawdę. Przecież to byłoby dziwne, gdyby było inaczej. W końcu pan "wyrzucam meble z domku", wyrzuca również z siebie myśli bez zastanowienia. Ta tendencja niektórych do odrzucania wszystkiego, co nie jest zbieżne z ich opinią i nie dopuszczanie do siebie innych myśli jest wręcz niesamowita. Powiedz mi, ktorą ze swoich błędnych opinii próbowałeś potwierdzić w ten sposób? Że małe dziewczynki kłamią i wymyślają sobie bajki o gadających kotkach, czy że jesteś na tyle wyjątkowy, że jedynie ty znasz te klubokawiarnię i nie ma możliwości, że natkniesz się na kogoś innego z nią związanego, hm?
Mabel jedynie popatrzyła na mężczyznę i posłała mu uśmiech.
– My już znamy tę klubokawiarnię. – odpowiedziała nieco przepraszająco, ale i z pewna satysfakcja. Karl natomiast jedynie wpatrywał się w mężczyznę w oczekiwaniu na jego odpowiedź.
Chyba trochę popladła.
– Naprawdę? To możliwe? – Mama nie wyglądała jeszcze, aż tak staro, ale babcia??? Co jeśli babcia zachoruje i coś jej się stanie? Czy rzeczywiście istniała choroba, przez którą ciało starego człowieka przypominało stare drewno, jak tutaj? Podobno ćwiczenia były dobre dla zdrowia. Czy powinna kazać babci biegać???
– Mama mówi, że mój, czasem, aż za bardzo – odpowiedziała, zerkając na Karla, który jedynie prychnął urażony. Oczywiście nie miała nic przeciwko myśleniu swojego przyjaciela, wręcz przeciwnie uwielbiała je i już mu obiecała, że gdy tylko nauczy się lepiej czytać, to będzie czytała mu na głos zapiski ludzkich filozofów, a wcześniej spróbuje wkręcić do tego zadania jakiegoś dorosłego.
Spojrzała na niego zaskoczona. Czy on uważał, że Karl tak naprawdę nie umiał mówić i sugerował jej by poszła do klubomawiarni jej własnej mamy, by mogła porozmawiać z kotami należącymi do jej rodziny? Jasne, mężczyzna nie mógł wiedzieć, że była Figgiem, zwłaszcza że przebywała obecnie w posiadłości innej rodziny, ale czemu zakładał, że Karl nie mówił? Nie zdążyła jednak powiedzieć czegokolwiek, bo jej kot uznał, że najwyższy czas na wtrącenie się do tej rozmowy.
– Oh tak? A gdzie jest ta klubokawiarnia? – W głosie zwierzaka bez problemu dało się dosłyszeć nutę kpiny. – Chętnie bym się tam przeszedł. Może wreszcie uda mi się porozmawiać z jakimś kotem. Mi i jej, bo przecież to niemożliwe, by naprawdę ze mną rozmawiała, tak? Bo młoda jest to tylko wymyśla i nie ma szansy, by mówiła prawdę. Przecież to byłoby dziwne, gdyby było inaczej. W końcu pan "wyrzucam meble z domku", wyrzuca również z siebie myśli bez zastanowienia. Ta tendencja niektórych do odrzucania wszystkiego, co nie jest zbieżne z ich opinią i nie dopuszczanie do siebie innych myśli jest wręcz niesamowita. Powiedz mi, ktorą ze swoich błędnych opinii próbowałeś potwierdzić w ten sposób? Że małe dziewczynki kłamią i wymyślają sobie bajki o gadających kotkach, czy że jesteś na tyle wyjątkowy, że jedynie ty znasz te klubokawiarnię i nie ma możliwości, że natkniesz się na kogoś innego z nią związanego, hm?
Mabel jedynie popatrzyła na mężczyznę i posłała mu uśmiech.
– My już znamy tę klubokawiarnię. – odpowiedziała nieco przepraszająco, ale i z pewna satysfakcja. Karl natomiast jedynie wpatrywał się w mężczyznę w oczekiwaniu na jego odpowiedź.