28.03.2024, 13:19 ✶
- A radzą sobie? Przecież Śmierciożercy mordują mugoli. Z dwa, trzy lata temu, w Birmingham... - Upił łyk kawy, gdzieś pomiędzy kolejnymi słowami. Nie mówił tego lekko, ale to nie wynikało z ciężaru tematu. Był z nim obyty, on nie radził sobie... po prostu z mówieniem. - Byłem świadkiem tego, jak puścili z dymem całą kamienicę. A raczej taki ich kompleks z bramą i ogródkiem w środku. W gazetach opisali to jako wypadek, ale to nie był żaden wypadek. Amnezjatorzy chcieli mi wtedy usunąć pamięć, bo nie miałem różdżki. - Wydawał się być tym nieco speszony, ale nie wyjaśnił dlaczego. Nieco głośniej przełknął ślinę świadomy tego, że dla osób upierdliwych w swoich domysłach czyniło go to pewnie pierwszym podejrzanym i... no dobrze, nie mógł nikogo winić, kiedy wyglądał w ten sposób. Poza tym patrząc prawdzie w oczy miał na sumieniu tyle rzeczy niegodziwych, że puszczenie z dymem budynku nie plasowałoby się nawet w połowie hipotetycznego rankingu. - To byłoby strasznie głupie, gdyby ukrywali działania naszych rebeliantów przed ich rządem, kiedy to oni ponoszą tutaj największy koszt.
On... on w sumie też. Przyznał jej się przecież do tego, że pochodził z rodziny mugolskiej.
- Uh, to jest... - Naprawdę powinien spędzać mniej czasu z Jimem. - Mugole mają swoje religie, Ostatnia Wieczerza to posiłek w przeddzień tego, jak ukrzyżowano mesjasza największej z nich. - Potarł nos ręką. - Duża - urwał na moment - duża kulturowa rzecz. - Mógłby się rozgadać na ten temat bardziej, napomknąć coś o obrazach, o nawiązaniach, ale wyszedłby na kogoś, kto się tym interesuje, a tak naprawdę to miał to w dupie. I wcale się na tym nie znał. To Jim się na tym znał, a on... On i religia nie chodzili ze sobą w parze. Żadna z nich nigdy nie przemówiła do niego na tyle, aby zaszczepić w nim nadzieję na to, że po śmierci czekało na niego cokolwiek poza nicością.
Nie wiem dlaczego.
Uśmiechnął się szerzej, w pozornie ciepły, ale w rzeczywistości smutny sposób. Wszyscy to robili, a później kiedy im to wytykał, kiwali głowami i przyznawali, że faktycznie było to głupie i nie rozumieli, dlaczego w ogóle przejmować się tym, co myśleli o tym inni. Flynn uważał odpowiedź za oczywistą, na tyle oczywistą, aby znał ją każdy. Po prostu nie każdy chciał to sobie przyznać.
Wszyscy to robili, bo bali się samotności. On się tego nie bał, bo samotność pielęgnował, a tych najbliższych sercu zmuszał do kochania nawet najgorszej wersji siebie.
- Nie - przyznał. - Ale właśnie dlatego powinnaś. I w ogóle... Nigdy nie byłaś w Paryżu? Masz tyle pieniędzy i nigdy nie byłaś w Paryżu...? To nie jest jakby stolica cukiernictwa?
Odkryj wiadomość pozafabularną
On... on w sumie też. Przyznał jej się przecież do tego, że pochodził z rodziny mugolskiej.
- Uh, to jest... - Naprawdę powinien spędzać mniej czasu z Jimem. - Mugole mają swoje religie, Ostatnia Wieczerza to posiłek w przeddzień tego, jak ukrzyżowano mesjasza największej z nich. - Potarł nos ręką. - Duża - urwał na moment - duża kulturowa rzecz. - Mógłby się rozgadać na ten temat bardziej, napomknąć coś o obrazach, o nawiązaniach, ale wyszedłby na kogoś, kto się tym interesuje, a tak naprawdę to miał to w dupie. I wcale się na tym nie znał. To Jim się na tym znał, a on... On i religia nie chodzili ze sobą w parze. Żadna z nich nigdy nie przemówiła do niego na tyle, aby zaszczepić w nim nadzieję na to, że po śmierci czekało na niego cokolwiek poza nicością.
Nie wiem dlaczego.
Uśmiechnął się szerzej, w pozornie ciepły, ale w rzeczywistości smutny sposób. Wszyscy to robili, a później kiedy im to wytykał, kiwali głowami i przyznawali, że faktycznie było to głupie i nie rozumieli, dlaczego w ogóle przejmować się tym, co myśleli o tym inni. Flynn uważał odpowiedź za oczywistą, na tyle oczywistą, aby znał ją każdy. Po prostu nie każdy chciał to sobie przyznać.
Wszyscy to robili, bo bali się samotności. On się tego nie bał, bo samotność pielęgnował, a tych najbliższych sercu zmuszał do kochania nawet najgorszej wersji siebie.
- Nie - przyznał. - Ale właśnie dlatego powinnaś. I w ogóle... Nigdy nie byłaś w Paryżu? Masz tyle pieniędzy i nigdy nie byłaś w Paryżu...? To nie jest jakby stolica cukiernictwa?
Pociągowy.
@Nora Figg
@Nora Figg Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.