Crow wyszczerzył się mocniej.
- Patrz, a myślałem, że poderwę cię na to słynne „skoro i tak jutro zdechnę, to mogę nie zdechnąć samotnie”. - Musiał wiedzieć, że wychodzi teraz na kompletnego desperata, ale najwyraźniej nic sobie z tego nie robił - głupi żart znaczył dla niego więcej niż to, co mogła sobie na jego temat pomyśleć przerażona i zagubiona w tym wszystkim Viorica. - Egzekucją usuwa się ludzi niewygodnych. Kiedy ktoś cię wkurwił, chcesz mu za wszelką cenę dopiec, więc uczynisz wszystko, żeby cierpiał on albo ludzie, którym na nim zależy. Prawo Ścieżek. - Wzruszył ramionami. W jego bezcennej opinii nie miała co liczyć na to, że Dante zostawiłby jej bliskim cokolwiek, co mogłoby dać im chociaż minimalne szanse na wewnętrzny spokój i szansę na normalne, godne, ostatnie pożegnanie. To, w jaki sposób kończyli wrogowie osób jego pokroju, kojarzyło mu się z pyskami gryzoni otrutymi truciznami, od których gotowały im się wnętrzności. Nie było w tym absolutnie nic pięknego.
Nie zamierzał jej pocieszać. Był po prostu szczery. A skoro miała gdzie się podziać, tym lepiej dla sytuacji.
- To dobrze, bo ja jutro muszę... - I nagle się zaciął. Zaciągnął się dymem i nie wypuścił go z płuc przez absurdalnie długi czas, jakby nie potrzebował oddychać, albo zapomniał, jak się to robi. No bo dotarło do niego, że Viorica sama znalazła rozwiązanie tej sytuacji kilka zdań temu, a on tego nie zauważył, bo był zbyt zajęty wyśmiewaniem jej za tak durną zagrywkę z tym artefaktem... - To jest odpowiedź na twój problem. - Powiedział wreszcie, machając tym papierosem, trochę jakby rozpracował enigmę, wypuszczając dym kącikiem ust, żeby nie poleciał jej prosto w twarz. - Pojedziesz ze mną do Birmingham zamiast szczura, który mnie strasznie wkurwia i pomożesz mi załatwić kilka rzeczy. Jak zasugerujemy mu jakoś, że dla nas pracujesz i za kradzieżą tego szmelcu pośrednio stała Fontaine, to przestaniesz być wolnym elek-
Furfur coraz częściej mówiła mu, żeby zamknął mordę, kiedy znowu wpadał w fiksację na punkcie fizyki.
- Nie wiem kurwa, mrówką bez mrowiska. - Poprawił się. - One chyba zdychają bez mrowiska? - Nie był pewien. - Kiedyś widziałem, jak jedna chodziła w kółko i... - Nagle z tym swoim zmieszanym spojrzeniem wyglądał bardzo, bardzo ludzko.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Patrz, a myślałem, że poderwę cię na to słynne „skoro i tak jutro zdechnę, to mogę nie zdechnąć samotnie”. - Musiał wiedzieć, że wychodzi teraz na kompletnego desperata, ale najwyraźniej nic sobie z tego nie robił - głupi żart znaczył dla niego więcej niż to, co mogła sobie na jego temat pomyśleć przerażona i zagubiona w tym wszystkim Viorica. - Egzekucją usuwa się ludzi niewygodnych. Kiedy ktoś cię wkurwił, chcesz mu za wszelką cenę dopiec, więc uczynisz wszystko, żeby cierpiał on albo ludzie, którym na nim zależy. Prawo Ścieżek. - Wzruszył ramionami. W jego bezcennej opinii nie miała co liczyć na to, że Dante zostawiłby jej bliskim cokolwiek, co mogłoby dać im chociaż minimalne szanse na wewnętrzny spokój i szansę na normalne, godne, ostatnie pożegnanie. To, w jaki sposób kończyli wrogowie osób jego pokroju, kojarzyło mu się z pyskami gryzoni otrutymi truciznami, od których gotowały im się wnętrzności. Nie było w tym absolutnie nic pięknego.
Nie zamierzał jej pocieszać. Był po prostu szczery. A skoro miała gdzie się podziać, tym lepiej dla sytuacji.
- To dobrze, bo ja jutro muszę... - I nagle się zaciął. Zaciągnął się dymem i nie wypuścił go z płuc przez absurdalnie długi czas, jakby nie potrzebował oddychać, albo zapomniał, jak się to robi. No bo dotarło do niego, że Viorica sama znalazła rozwiązanie tej sytuacji kilka zdań temu, a on tego nie zauważył, bo był zbyt zajęty wyśmiewaniem jej za tak durną zagrywkę z tym artefaktem... - To jest odpowiedź na twój problem. - Powiedział wreszcie, machając tym papierosem, trochę jakby rozpracował enigmę, wypuszczając dym kącikiem ust, żeby nie poleciał jej prosto w twarz. - Pojedziesz ze mną do Birmingham zamiast szczura, który mnie strasznie wkurwia i pomożesz mi załatwić kilka rzeczy. Jak zasugerujemy mu jakoś, że dla nas pracujesz i za kradzieżą tego szmelcu pośrednio stała Fontaine, to przestaniesz być wolnym elek-
Furfur coraz częściej mówiła mu, żeby zamknął mordę, kiedy znowu wpadał w fiksację na punkcie fizyki.
- Nie wiem kurwa, mrówką bez mrowiska. - Poprawił się. - One chyba zdychają bez mrowiska? - Nie był pewien. - Kiedyś widziałem, jak jedna chodziła w kółko i... - Nagle z tym swoim zmieszanym spojrzeniem wyglądał bardzo, bardzo ludzko.
Pociągowy.
@Viorica Zamfir
@Viorica Zamfir Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.