28.03.2024, 16:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.04.2024, 10:21 przez Brenna Longbottom.)
Proponuję, żeby teraz była ostatnia tura z dowolną liczbą odpisów – temat podsumuję 3 marca, wydłużamy, bo święta
. Nie trzeba trzymać kolejki
Brenna nie uśmiechnęła się głupio na informacje o łamaniu desek w łóżku, bo po pierwsze, te można było złamać na różny sposób, po drugie, jeżeli wuj łamał je nawet z Septimą czy kimkolwiek innym – to nie była jej sprawa. Morpheus był dorosły, Ollivander była dorosła, i tak dalej.
- Malwa zaraz doniesie kolejny dzbanek, akurat kawa to coś, co uznałam dziś za niezbędne wszystkim - powiedziała Brenna do Thomasa, spoglądając z pewnym zdziwieniem, jak niemal kładzie się na ławce. W końcu podnosząc kwiat przegapiła to piękne przedstawienie z jabłkami. Natomiast do brata uśmiechnęła się na jego stwierdzenie - chociaż odrobinę chłodno. Z nim miała jeszcze do pogadania. W sprawie skończenia zabaw, które mogły tylko ją zranić - jakby sama sobie z tym ranieniem nie radziła dostatecznie dobrze...
– Naprawdę, muszę? - spytała, spoglądając na niego znad kubka kawy. Upiła kilka łyków, a potem skupiła spojrzenie na Samuelu.
Może to było dla niego za wcześnie, dołączać do tylu ludzi.
A może chodziło o to, że on i Nora wrócili do Warowni w ubraniach przenikniętych zapachem jeziora, i po części stąd atmosfera między tą dwójką stała się dziwnie gęsta, zagęszczana jeszcze przez zachowanie brata.
– Może w takim razie pomożesz mi zebrać już użyte naczynia? A potem może, ale tylko być może, będą na tyle dobrą siostrą, żeby przynieść bratu papierosy – zaproponowała Brenna Samowi. Wsunęła do ust ostatni kęs kanapki i podniosła się z miejsca. Naczyń, na których ktoś z osób nocujących w domu coś zjadł, zanim oni przyszli, nie było aż tak wiele, ale dawało to całkiem ładny pretekst do wspólnego wstania od stołu, podetknięcia Samuelowi czegoś do zjedzenia w kuchni i, być może, porozmawiania… w cztery oczy.
Nie. Nie chodziło wcale o to, że była ciekawa. Fakty połączyła. Raczej chciała wybadać, czy McGongall tej rozmowy nie potrzebuje.
– Pewnie. Jeżeli coś znajdziesz, daj proszę znać – rzuciła jeszcze do Nory. Ugryzła się w język, by jej nie prosić, aby uważała, bo cholera wie, czy ten kwiatek nie będzie trujący albo coś takiego. Figg przecież doskonale wiedziała o tym sama.
@Samuel McGonagall @Nora Figg @Erik Longbottom @Morpheus Longbottom @Thomas Hardwick
. Nie trzeba trzymać kolejkiBrenna nie uśmiechnęła się głupio na informacje o łamaniu desek w łóżku, bo po pierwsze, te można było złamać na różny sposób, po drugie, jeżeli wuj łamał je nawet z Septimą czy kimkolwiek innym – to nie była jej sprawa. Morpheus był dorosły, Ollivander była dorosła, i tak dalej.
- Malwa zaraz doniesie kolejny dzbanek, akurat kawa to coś, co uznałam dziś za niezbędne wszystkim - powiedziała Brenna do Thomasa, spoglądając z pewnym zdziwieniem, jak niemal kładzie się na ławce. W końcu podnosząc kwiat przegapiła to piękne przedstawienie z jabłkami. Natomiast do brata uśmiechnęła się na jego stwierdzenie - chociaż odrobinę chłodno. Z nim miała jeszcze do pogadania. W sprawie skończenia zabaw, które mogły tylko ją zranić - jakby sama sobie z tym ranieniem nie radziła dostatecznie dobrze...
– Naprawdę, muszę? - spytała, spoglądając na niego znad kubka kawy. Upiła kilka łyków, a potem skupiła spojrzenie na Samuelu.
Może to było dla niego za wcześnie, dołączać do tylu ludzi.
A może chodziło o to, że on i Nora wrócili do Warowni w ubraniach przenikniętych zapachem jeziora, i po części stąd atmosfera między tą dwójką stała się dziwnie gęsta, zagęszczana jeszcze przez zachowanie brata.
– Może w takim razie pomożesz mi zebrać już użyte naczynia? A potem może, ale tylko być może, będą na tyle dobrą siostrą, żeby przynieść bratu papierosy – zaproponowała Brenna Samowi. Wsunęła do ust ostatni kęs kanapki i podniosła się z miejsca. Naczyń, na których ktoś z osób nocujących w domu coś zjadł, zanim oni przyszli, nie było aż tak wiele, ale dawało to całkiem ładny pretekst do wspólnego wstania od stołu, podetknięcia Samuelowi czegoś do zjedzenia w kuchni i, być może, porozmawiania… w cztery oczy.
Nie. Nie chodziło wcale o to, że była ciekawa. Fakty połączyła. Raczej chciała wybadać, czy McGongall tej rozmowy nie potrzebuje.
– Pewnie. Jeżeli coś znajdziesz, daj proszę znać – rzuciła jeszcze do Nory. Ugryzła się w język, by jej nie prosić, aby uważała, bo cholera wie, czy ten kwiatek nie będzie trujący albo coś takiego. Figg przecież doskonale wiedziała o tym sama.
@Samuel McGonagall @Nora Figg @Erik Longbottom @Morpheus Longbottom @Thomas Hardwick
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.