28.03.2024, 17:30 ✶
- Pewnie gdyby zjadły niektóre rośliny... to tak - powiedziała Brenna, trochę niepewnie. Zielarstwo i wiedza przyrodnicza nigdy nie były jej dobrą stroną. Wiedza Longbottom w tym zakresie oscylowała gdzieś w okolicach tej, jaką mieli przeciętni absolwenci Hogwartu. Nie chciała więc skłamać, ale kojarzyła mgliście, że niektórych roślin nie było wolno dotykać nawet ludziom, więc nie musieli - Ale nie martw się, po tym, jak ostatnio Gałgan, bo prawie na pewno to był on, może w asyście Ponuraka, przekopał grządki, więcej tam nie wejdą - uspokoiła Mabel na wszelki wypadek. Płot i zaklęcia powinny być skuteczną osłoną.
Powinny.
Tylko czy rośliny na pewno jakoś ich nie pokonają?
Ostatnio zdawało się, że chwasty jakoś bardziej się plenią, a Brenna nie zwracała na to większej uwagi, ale ten kwiatek, przyniesiony przez Gałgana i dziwny rozrost roślin w ogródku trochę ją zdziwiły.
- Tak, królowo, wszystko dobrze - zapewniła pośpiesznie, odrywając spojrzenie od zarośniętego ogrodzenia i skupiając wzrok na Mabel. Uśmiechnęła się, skrywając niepokój, który ją ogarnął. Musiała zapytać o to Dorę. Może te rośliny powinny rosnąć w ten sposób?
- Zastanawiałam się właśnie, czy Dora nie użyła jakiegoś specjalnego nawozu - stwierdziła, wyciągając ku Mabel rękę. Nagle pomyślała, że poczuje się nieco pewniej, zabierając dziewczynkę dalej od tego miejsca, gdzie rosły magiczne rośliny w takiej liczbie. I że trzeba będzie wymyśleć coś, co odciągnie uwagę małej Figgówny od obiecanej wizyty w ogródku. - Teraz? Nie chcesz zjeść najpierw kanapek? - zapytała, a kąciki ust drgnęły jej, tym razem w znacznie bardziej szczerym uśmiechu. Akurat tę chęć robienia wszystkiego od razu mogła doskonale zrozumieć...
Powinny.
Tylko czy rośliny na pewno jakoś ich nie pokonają?
Ostatnio zdawało się, że chwasty jakoś bardziej się plenią, a Brenna nie zwracała na to większej uwagi, ale ten kwiatek, przyniesiony przez Gałgana i dziwny rozrost roślin w ogródku trochę ją zdziwiły.
- Tak, królowo, wszystko dobrze - zapewniła pośpiesznie, odrywając spojrzenie od zarośniętego ogrodzenia i skupiając wzrok na Mabel. Uśmiechnęła się, skrywając niepokój, który ją ogarnął. Musiała zapytać o to Dorę. Może te rośliny powinny rosnąć w ten sposób?
- Zastanawiałam się właśnie, czy Dora nie użyła jakiegoś specjalnego nawozu - stwierdziła, wyciągając ku Mabel rękę. Nagle pomyślała, że poczuje się nieco pewniej, zabierając dziewczynkę dalej od tego miejsca, gdzie rosły magiczne rośliny w takiej liczbie. I że trzeba będzie wymyśleć coś, co odciągnie uwagę małej Figgówny od obiecanej wizyty w ogródku. - Teraz? Nie chcesz zjeść najpierw kanapek? - zapytała, a kąciki ust drgnęły jej, tym razem w znacznie bardziej szczerym uśmiechu. Akurat tę chęć robienia wszystkiego od razu mogła doskonale zrozumieć...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.