28.03.2024, 22:13 ✶
Ktoś go kochał? Nadal go kochają, ale kłótnie się zdarzają, na tym trochę polega życie z innymi ludźmi, szczególnie na niezbyt wielkiej przestrzeni jaką jest stary, piętrowy dom. Zwykła pierdoła może wkurzyć, ale i zwykła pierdoła może ucieszyć. Skinął dziewczynce głową, zerkając na nią, choć trudno było mu oderwać wzrok od wspomnienia.
A czy kochał kogoś? Dalej kocha, choć pula ludzi jakich kocha nieco się powiększyła, nieznacznie i jest to też miłość jednostronna, bez szans na odwzajemnienie, więc kompletnie bezsensowna i bezużyteczna, wadząca jedynie w codziennym życiu, zakrzywiająca spojrzenie na świat, wpływająca na podejmowanie decyzji, sprowadzając je na złą ścieżkę. Do tego nawet jeśli je racjonalizował, to i tak wychodziło źle, bo w końcu myślał dalej o nich o tym jak głupio przez nie postąpił.
Naprawdę lepiej by było gdyby został na wsi. Może lepiej by było gdyby wilkołak go wtedy zjadł? To chyba ta myśl sprawiła, że po krótkim odpoczynku, gdy kolejna zapałka została odpalona, w otaczającym ich lesie rozległ się przeraźliwy krzyk, nie był samotny, towarzyszyło mu kilka innych, uciekających gdy odważni chłopcy nie wskórali nic słabymi zaklęciami rzucanymi w chaosie sytuacji.
Chłopak rzucał się po ziemi, szorował nogami po niej, szarpał za liniejące futro, walczył różdżką, kamieniem, korzeniem, gałęzią, a krew pryskała i ściekała na ziemię, brudząc ubrania, biały śnieg dookoła. Nie mógł nic z tym zrobić, ani wtedy, ani teraz, mógł jedynie w tym uczestniczyć lub to obserwować biernie. Zmieniło to jego życie, mocno. Ciężko powiedzieć czy na gorsze czy na lepsze. Na pewno pewne rzeczy stały się dużo bardziej upierdliwe, z wieloma rzeczami nadal sobie nie radzi, a inne w pełni zaakceptował.
Walka trwała nie tak długo, jak mogłaby, bo niedługo las rozbłysł światłami rzucanych zaklęć, oburzonymi krzykami, zmartwionymi zapewnieniami, że wszystko będzie dobrze, chociaż czerwień coraz bardziej rozlewała się dookoła.
A czy kochał kogoś? Dalej kocha, choć pula ludzi jakich kocha nieco się powiększyła, nieznacznie i jest to też miłość jednostronna, bez szans na odwzajemnienie, więc kompletnie bezsensowna i bezużyteczna, wadząca jedynie w codziennym życiu, zakrzywiająca spojrzenie na świat, wpływająca na podejmowanie decyzji, sprowadzając je na złą ścieżkę. Do tego nawet jeśli je racjonalizował, to i tak wychodziło źle, bo w końcu myślał dalej o nich o tym jak głupio przez nie postąpił.
Naprawdę lepiej by było gdyby został na wsi. Może lepiej by było gdyby wilkołak go wtedy zjadł? To chyba ta myśl sprawiła, że po krótkim odpoczynku, gdy kolejna zapałka została odpalona, w otaczającym ich lesie rozległ się przeraźliwy krzyk, nie był samotny, towarzyszyło mu kilka innych, uciekających gdy odważni chłopcy nie wskórali nic słabymi zaklęciami rzucanymi w chaosie sytuacji.
Chłopak rzucał się po ziemi, szorował nogami po niej, szarpał za liniejące futro, walczył różdżką, kamieniem, korzeniem, gałęzią, a krew pryskała i ściekała na ziemię, brudząc ubrania, biały śnieg dookoła. Nie mógł nic z tym zrobić, ani wtedy, ani teraz, mógł jedynie w tym uczestniczyć lub to obserwować biernie. Zmieniło to jego życie, mocno. Ciężko powiedzieć czy na gorsze czy na lepsze. Na pewno pewne rzeczy stały się dużo bardziej upierdliwe, z wieloma rzeczami nadal sobie nie radzi, a inne w pełni zaakceptował.
Walka trwała nie tak długo, jak mogłaby, bo niedługo las rozbłysł światłami rzucanych zaklęć, oburzonymi krzykami, zmartwionymi zapewnieniami, że wszystko będzie dobrze, chociaż czerwień coraz bardziej rozlewała się dookoła.