28.03.2024, 23:07 ✶
– Nic nie muszę sprawdzać, przecież to oczywiste skoro to jest be. damski kibel debilko. – Mildred ostentacyjnie ignorowała zachowanie Bagshota, podobnie jak on w pewnym sensie ignorował jej. Nawet jeśli nie do końca podobało jej się co robił, nie mogła zrzucić maski, nie mogła odkryć, że tak naprawdę nie jest tak twarda, jak się wszystkim wydawało. Uczucia były dla słabych, a słabi ginęli.
– Może masz całe cycuszki, ale zdecydowanie jestem ostatnia, żeby kogokolwiek oceniać przez pryzmat miseczki, którą nosi – dodała, samej mając w porywach B, jeśli tylko odpowiednio wymodelowało się skarpety. Nie żeby jej zależało, ot efekt eksperymentów między nią a wspóllokatorką Stonk pewnej pięknej, lekko alkoholizowanej nocy. Jak się założyło dwa staniki i dodało jeszcze trochę skarpetek, to nawet dobijała do C.
– Anyway, zdajesz sobie sprawę, że ona jest trupem prawda? Lecisz na trupy? Co, wolałabyś, żebym położyła się na ziemi twarda jak spetryfikowana deska z wywalonym ozorem? – chciała dodać pytanie "wtedy Ci stanie?" ale nie wypadało, skoro rozmawiała z koleżanką z roku. – A może chciałabyś zginąć jak ona mm? Minęło trochę lat, ale tak się składa, że mam cenne świadectwo naocznego świadka, pierwszego który dotarł na miejsce zgonu... – koloryzowała ochoczo, choć rzeczywiście, w te wakacje jakoś tak potoczyły się koła rozmowy, że Papcio Morfina zwierzył jej się z rzeczy, które działy się za jego czasów w szkole. A tak to się akurat złożyło, że był wtedy prefektem... Zaciągnęła się zadowolona z siebie, milknąc i patrząc z pierwszego rzędu jak ta informacja działa na małego nerdzika będącego dzisiaj okazjonalnie jej taboretem.
– Może masz całe cycuszki, ale zdecydowanie jestem ostatnia, żeby kogokolwiek oceniać przez pryzmat miseczki, którą nosi – dodała, samej mając w porywach B, jeśli tylko odpowiednio wymodelowało się skarpety. Nie żeby jej zależało, ot efekt eksperymentów między nią a wspóllokatorką Stonk pewnej pięknej, lekko alkoholizowanej nocy. Jak się założyło dwa staniki i dodało jeszcze trochę skarpetek, to nawet dobijała do C.
– Anyway, zdajesz sobie sprawę, że ona jest trupem prawda? Lecisz na trupy? Co, wolałabyś, żebym położyła się na ziemi twarda jak spetryfikowana deska z wywalonym ozorem? – chciała dodać pytanie "wtedy Ci stanie?" ale nie wypadało, skoro rozmawiała z koleżanką z roku. – A może chciałabyś zginąć jak ona mm? Minęło trochę lat, ale tak się składa, że mam cenne świadectwo naocznego świadka, pierwszego który dotarł na miejsce zgonu... – koloryzowała ochoczo, choć rzeczywiście, w te wakacje jakoś tak potoczyły się koła rozmowy, że Papcio Morfina zwierzył jej się z rzeczy, które działy się za jego czasów w szkole. A tak to się akurat złożyło, że był wtedy prefektem... Zaciągnęła się zadowolona z siebie, milknąc i patrząc z pierwszego rzędu jak ta informacja działa na małego nerdzika będącego dzisiaj okazjonalnie jej taboretem.