28.03.2024, 23:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2024, 23:09 przez Millie Moody.)
Wypuściły ich, a oni z podkulonymi ogonami uciekli odgrażając się z bezpiecznej odległości.
Wszystko wydarzyło się tak szybko, jakby to nie ludzie, a czwórka kotów ponapierdlała się w okolicach śmietnika i wszystko momentalnie rozeszło się po kościach.
– Jebane zielone banany, stara no kurwa muszą jakoś biedaki odreagować, skoro mieszkają w ściekach. Ty wiesz że przy męskich sypialniach nie mają pisuaru, tylko szczają ścianę przy wyjściu bo to i tak prosto do rur kanalizacyjnych leci? Też bym kurwa w łeb dostała z braku światła i smrodu. – splunęła jeszcze, ale prawda była taka, że adrenalina wciąż krążyła w jej żyłach, prąd przechodził, plecy piekły, jakby każąc ją za to, że się zatrzymała. Nagle też przeszła jej w ogóle ochota na zakupy. Jebani.
– Pierdolę to, chodźmy zajarać – rzuciła krótko, iskrząc, nienawidząc świata za to, że wygląda jak wygląda. A jeszcze głos jebanej kurwy od transmutacji, która śmiałą ją pouczać, że z takim charakterkiem ciężko będzie jej znaleźć sobie męża. Ta sama dwójka rzuciła za jej plecami, że posagiem też nikogo nie przekupi. Niby nic, niby nie ważne, niby miała to w dupie. Niby.
Odeszła na kilka kroków od sklepu w bok ku rzeczce, szarpiąc się z własną szatą nie mogąc trafić do właściwej wewnętrznej kieszeni.
– Nosz kurwa jebana... fajki mi kutas pogniótł. – rzucała się jak ryba wyciągnięta z wody, nagle wszystko ją drapało, a ubrania, przyduże, kupione po taniości stały się nieznośnymi łachami ciągnącymi ją w dół. I włosy, pojedyncze kosmyki dotykajace twarz. Uczucie suchości w ustach. Pot wsiąkający w starą skarpetę ukrytą w ciasnym i ciężkim bucie. Złowieszczy bulgot wydarł się z gardła Mills, tupiącej na piachu, ciskającej podłamane fajki, i po chwili dorzucającej do kompletu szkolną pelerynę. Złapała się za włosy, gwałtownie odsłaniając swoją twarz, wielokrotnie, chaotycznie przylizując je i ciągnąć, jakby chciała się ich pozbyć na zawsze. Nie chciala... Alastor powiedział, że są ładne, gdy nie mogła zasnąć Alastor lubił przed laty czesać ją tak długo aż w końcu sen przychodził. Alastor...
– Weź mi przywal, bo nie wyrobie. Jebnij mnie Stonks, bo nie wytrzymam ze sobą. – wysarkała przez zaciśnięte zęby.
Wszystko wydarzyło się tak szybko, jakby to nie ludzie, a czwórka kotów ponapierdlała się w okolicach śmietnika i wszystko momentalnie rozeszło się po kościach.
– Jebane zielone banany, stara no kurwa muszą jakoś biedaki odreagować, skoro mieszkają w ściekach. Ty wiesz że przy męskich sypialniach nie mają pisuaru, tylko szczają ścianę przy wyjściu bo to i tak prosto do rur kanalizacyjnych leci? Też bym kurwa w łeb dostała z braku światła i smrodu. – splunęła jeszcze, ale prawda była taka, że adrenalina wciąż krążyła w jej żyłach, prąd przechodził, plecy piekły, jakby każąc ją za to, że się zatrzymała. Nagle też przeszła jej w ogóle ochota na zakupy. Jebani.
– Pierdolę to, chodźmy zajarać – rzuciła krótko, iskrząc, nienawidząc świata za to, że wygląda jak wygląda. A jeszcze głos jebanej kurwy od transmutacji, która śmiałą ją pouczać, że z takim charakterkiem ciężko będzie jej znaleźć sobie męża. Ta sama dwójka rzuciła za jej plecami, że posagiem też nikogo nie przekupi. Niby nic, niby nie ważne, niby miała to w dupie. Niby.
Odeszła na kilka kroków od sklepu w bok ku rzeczce, szarpiąc się z własną szatą nie mogąc trafić do właściwej wewnętrznej kieszeni.
– Nosz kurwa jebana... fajki mi kutas pogniótł. – rzucała się jak ryba wyciągnięta z wody, nagle wszystko ją drapało, a ubrania, przyduże, kupione po taniości stały się nieznośnymi łachami ciągnącymi ją w dół. I włosy, pojedyncze kosmyki dotykajace twarz. Uczucie suchości w ustach. Pot wsiąkający w starą skarpetę ukrytą w ciasnym i ciężkim bucie. Złowieszczy bulgot wydarł się z gardła Mills, tupiącej na piachu, ciskającej podłamane fajki, i po chwili dorzucającej do kompletu szkolną pelerynę. Złapała się za włosy, gwałtownie odsłaniając swoją twarz, wielokrotnie, chaotycznie przylizując je i ciągnąć, jakby chciała się ich pozbyć na zawsze. Nie chciala... Alastor powiedział, że są ładne, gdy nie mogła zasnąć Alastor lubił przed laty czesać ją tak długo aż w końcu sen przychodził. Alastor...
– Weź mi przywal, bo nie wyrobie. Jebnij mnie Stonks, bo nie wytrzymam ze sobą. – wysarkała przez zaciśnięte zęby.