29.03.2024, 01:31 ✶
Sophie stała z butelką cytrynówki w jednej dłoni i kielichem w drugiej. Jej opowieść faktycznie była nieco chaotyczna, ale ciężko ją winić skoro Richard odkrył jej sekret i najpierw musiała mu naściemniać a potem wszystko wyjaśniać.
-Wujku… - Wyglądała na nieco dotknięta, kiedy odmówił spróbowania.
-Chciałam pracować u pana Blacka dwa dni w tygodniu. W resztę jeździłbym z tobą. A cytrynówka robi się sama. - Butelką którą trzymała w dłoni wskazała na baniaki.-Wystarczy dodać składniki i poczekać aż wszystko sfermentuje. A potem przelać do butelek i sprzedać. Chciałam zarejestrować firmę żeby wszystko było legalne. A pan Icarus kupił ode mnie sporo butelek. Muszę mu je dostarczyć i chciałam to zrobić dzisiaj. - Na wspomnienie o właścicielu baru zrobiła się lekko czerwona i odwróciła na chwilę wzrok, jakby się zawstydziła. Odstawiła naczynia na biurko.
-Mój przepis jest naprawdę dobry. Pracowałam nad nim od roku, za każdym razem jak byłam u Mandy. - Wyjaśniła. Wyglądała na bardzo zmieszaną. Słowa oraz postawa Richarda sprawiły, że czuła jakby robiła coś złego.
-Powiedziałam tacie, ale on nie zapytał. Wujku, wiesz jaki on jest… - Wyglądając jak zbity pies, czekała na decyzję Richarda. Powiedziała mu prawdę i tylko prawdę. Zrobi jednak to, co będzie jej kazał. Przyzwyczaiła się, że słowo mężczyzny jest u nich w domu ostateczne i decydujące.
-To dobry biznes, ponieważ nie jest pracochłonny. Jak zarobię na wynajem jakiegoś pomieszczeń to kupie więcej butli. A może... moze mogłabym wykorzystać jakiś pusty pokój który mamy w domu? - Spróbowała się uśmiechnąć.
-Wujku… - Wyglądała na nieco dotknięta, kiedy odmówił spróbowania.
-Chciałam pracować u pana Blacka dwa dni w tygodniu. W resztę jeździłbym z tobą. A cytrynówka robi się sama. - Butelką którą trzymała w dłoni wskazała na baniaki.-Wystarczy dodać składniki i poczekać aż wszystko sfermentuje. A potem przelać do butelek i sprzedać. Chciałam zarejestrować firmę żeby wszystko było legalne. A pan Icarus kupił ode mnie sporo butelek. Muszę mu je dostarczyć i chciałam to zrobić dzisiaj. - Na wspomnienie o właścicielu baru zrobiła się lekko czerwona i odwróciła na chwilę wzrok, jakby się zawstydziła. Odstawiła naczynia na biurko.
-Mój przepis jest naprawdę dobry. Pracowałam nad nim od roku, za każdym razem jak byłam u Mandy. - Wyjaśniła. Wyglądała na bardzo zmieszaną. Słowa oraz postawa Richarda sprawiły, że czuła jakby robiła coś złego.
-Powiedziałam tacie, ale on nie zapytał. Wujku, wiesz jaki on jest… - Wyglądając jak zbity pies, czekała na decyzję Richarda. Powiedziała mu prawdę i tylko prawdę. Zrobi jednak to, co będzie jej kazał. Przyzwyczaiła się, że słowo mężczyzny jest u nich w domu ostateczne i decydujące.
-To dobry biznes, ponieważ nie jest pracochłonny. Jak zarobię na wynajem jakiegoś pomieszczeń to kupie więcej butli. A może... moze mogłabym wykorzystać jakiś pusty pokój który mamy w domu? - Spróbowała się uśmiechnąć.