29.03.2024, 01:51 ✶
Sophie usiadła przy jednym ze stolików i obserwowała mężczyznę. Oczywiście, że napije się z nim. W końcu to jej cytrynówka i nie wypadało żeby odmówiła.
-Moze być kieliszek, po męsku.- Pokiwała głową uśmiechając się. Kiedy Icarus dosiadł się i nalał jej trunki, sięgnęła po kieliszek.
-No cóż, tak naprawdę to dopiero zaczynam i jest pan moim pierwszym klientem. -Wyznała. -Moja przyjaciółka przejmie kiedyś winiarnie od rodziców i to ona mnie tym zaraziła. Tyle że produkcja wina jest o wiele bardziej skomplikowana a ja wolę cytryny i coś mocniejszego. I myślę że... wymyśliłam idealny przepis. - Zaśmiała się nieco speszona. Uniosła kieliszek do góry.-Cheers!- Wzniosła toast ale wypiła tylko pół kieliszka. Miała słaba głowę.
"Mulciber Moonshine" pachniał cytrynami, był bladożółty i pływały w nim drobne kawałeczki obranych cytryn, które osadzały się na dnie kieliszka. Trunek miał czterdzieści procent, jednak pijąc go, nie dało się tego odczuć. Był lekko słodki a zarazem kwaskowaty, przez co orzeźwiający. Nie miał posmaku taniego alkoholu. Zostawiał na języku przyjemny posmak cytrusów. Był na tyle wyważony, że można było wypić i pół butelki i nie zasłodzić się.
-A jak idzie panu biznes? Jacy klienci pana odwiedzają?- Zainteresowała się. Czekała na decyzję co do cytrynówki, jednak nie chciała go popędzać.
-Moze być kieliszek, po męsku.- Pokiwała głową uśmiechając się. Kiedy Icarus dosiadł się i nalał jej trunki, sięgnęła po kieliszek.
-No cóż, tak naprawdę to dopiero zaczynam i jest pan moim pierwszym klientem. -Wyznała. -Moja przyjaciółka przejmie kiedyś winiarnie od rodziców i to ona mnie tym zaraziła. Tyle że produkcja wina jest o wiele bardziej skomplikowana a ja wolę cytryny i coś mocniejszego. I myślę że... wymyśliłam idealny przepis. - Zaśmiała się nieco speszona. Uniosła kieliszek do góry.-Cheers!- Wzniosła toast ale wypiła tylko pół kieliszka. Miała słaba głowę.
"Mulciber Moonshine" pachniał cytrynami, był bladożółty i pływały w nim drobne kawałeczki obranych cytryn, które osadzały się na dnie kieliszka. Trunek miał czterdzieści procent, jednak pijąc go, nie dało się tego odczuć. Był lekko słodki a zarazem kwaskowaty, przez co orzeźwiający. Nie miał posmaku taniego alkoholu. Zostawiał na języku przyjemny posmak cytrusów. Był na tyle wyważony, że można było wypić i pół butelki i nie zasłodzić się.
-A jak idzie panu biznes? Jacy klienci pana odwiedzają?- Zainteresowała się. Czekała na decyzję co do cytrynówki, jednak nie chciała go popędzać.