- Ostatnio faktycznie sobie nie radzą, nie wiem jednak, czy ma sens strasznie mugoli, to może spowodować ogromną panikę. Rozumiem ostrzeżenia, muszą wiedzieć co się dzieję, przynajmniej po części, nie skłaniałabym się jednak ku dzieleniu z nimi każdym szczegółem, przecież i tak nie mogą z tym nic zrobić, nasz świat musi pozostać w ukryciu. - Co najgorsze mogli na tym ucierpieć przypadkowi ludzie, ci najmniej znaczący, bo oczywiście oni nie mieli o niczym zielonego pojęcia, żyli sobie w tym zwyczajnym świecie, w którym na każdym kroku czaiło się niebezpieczeństwo. Czarodzieje nie mogli sobie pozwolić na to, żeby się o nich dowiedzieli.
Westchnęła ciężko, słysząc historię, którą opowiedział jej Flynn. To było dla niej niezrozumiałe, nie umiała pojąć po co to właściwie robili, co im przeszkadzali ci mugole, którzy po prostu sobie żyli? Nigdy pewnie nie znajdzie odpowiedzi na to pytanie, zupełnie nie rozumiała pobudek tych popaprańców. - To miałeś szczęście, że nie oberwałeś, utrata pamięci, to musi być coś strasznego. - Amnezjatorzy nie mieli skrupułów i bez żadnego oporu czyścili wspomnienia mugoli, niby miało to sens, skoro mieli nie wiedzieć o tym drugim świecie, jednak sama perspektywa tego, że ktoś mógłby usunąć jej wspomnienia wydawała się być okropna.
- Dużo wiesz o mugolach, to interesujące, będę musiała o tym poczytać. - Ukrzyżowanie brzmiało dosyć brutalnie, jednak trochę ją zaciekawiło. Norka lubiła poznawać mugolskie zwyczaje, nie słyszała jednak wiele o ich religii, może był to odpowiedni moment, żeby zagłębić się w tym temacie. Nie chciała też go za bardzo ciągnąć za język, nie wiedziała, czy będzie miał ochotę opowiedzieć jej więcej, ale wzbudził w niej chęć sięgnięcia po książki.
Faktycznie odpowiedź sama się nasuwała. Ludzie nie znosili odrzucenia, odtrącenia, często grali po to, aby zyskać zainteresowanie. Tyle, czy nie było ono złudne? Skoro udawali kogoś kim nie byli, to nie było szczere, te osoby nie przepadały za tym, kim byli, tylko za iluzją, którą stworzyli. To nie miało żadnego sensu, oszukiwanie siebie i innych.
Sięgnęła po pączka, musiała zagryźć nerwy. To chyba był odpowiedni powód, żeby mu powiedzieć o tym dlaczego nigdy nie była w Paryżu, zresztą powinna być szczera, nie mogła ukrywać takiego istotnego szczegółu swojego życia. Kiedy skończyła przeżuwać spory kęs odezwała się. - Jest we mnie sporo naiwności, wierzę w to, że nie chcieli nas oszukać i mam nadzieję, że ta wiara wystarczy. Co do tego Paryża, to tak, jest to stolica cukiernictwa. Miałam tam wyjechać po szkole na trochę czasu, wszystko było ustalone. Tyle, że nie wyszło. Pojawiła się jedna rzecz, której nie planowałam, zamiast uczyć się we Francji skończyłam bawiąc dziecko w Little Whinging. - Spoglądała na niego uważnie, kiedy o tym wspominała, bo była ciekawa, jak zareaguje na to, że jest matką. Nie była to pewnie zbyt pozytywna informacja dla kogoś, kto wybrał się na randkę w ciemno, z drugiej strony, skoro i tak nie miał wobec tego żadnych oczekiwań, to może wcale nie zrobi na nim wrażenia.