30.03.2024, 00:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2024, 00:23 przez Millie Moody.)
To nie była kwestia tego, że Mildred nie spodziewała się uderzenia. Wręcz przeciwnie, wiedziała że na Stonks może polegać we wszystkich, nawet najbardziej pojebanych planach. Gdyby tiara przydziału wiedziała o tym, umieściłaby je w oddzielnych domach. Gdyby kadra wiedziała o tym, zdecydowanie specjalnie dla nich zrobiliby oddzielne dormitoria, bo te dwa napędzające się młodociane pojeby cierpiące na bezsenność stanowiły zagrożenie dla siebie i otoczenia. Ale to był Hogwart, najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Co mogło pójść nie tak?
Na bladej twarzy został czerwony ślad, policzek piekł, choć oczywiście Mills wiedziała, że nie był to maks. Kiedyś potlukły się na prawdę i co zabawne nie pamiętała w sumie o co, ale pamiętała jak leżały poobijane na podłodze, paląc w wieży i nabijając się z prefektów, którzy patrolowali korytarze, gdy tu i teraz odstawiła się taka maniana.
Dysząc ciężko sięgnęła po papierośnicę, którą Ger trzymała w drugiej ręce i wysunęła ją w milczeniu, żeby zaciagnąć się zdrowym relaksem. A potem, trochę jak kot, który chciał polizać ucho, ale w połowie drogi zapomniał o co mu chodziło i skończyło się na zębach w cudzym futrze, lewą ręką przywaliła jej w brzuch. Tak żeby nie zadrapać ślicznej buźki.
Na bladej twarzy został czerwony ślad, policzek piekł, choć oczywiście Mills wiedziała, że nie był to maks. Kiedyś potlukły się na prawdę i co zabawne nie pamiętała w sumie o co, ale pamiętała jak leżały poobijane na podłodze, paląc w wieży i nabijając się z prefektów, którzy patrolowali korytarze, gdy tu i teraz odstawiła się taka maniana.
Dysząc ciężko sięgnęła po papierośnicę, którą Ger trzymała w drugiej ręce i wysunęła ją w milczeniu, żeby zaciagnąć się zdrowym relaksem. A potem, trochę jak kot, który chciał polizać ucho, ale w połowie drogi zapomniał o co mu chodziło i skończyło się na zębach w cudzym futrze, lewą ręką przywaliła jej w brzuch. Tak żeby nie zadrapać ślicznej buźki.