30.03.2024, 04:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2024, 04:45 przez Mabel Figg.)
– To dobrze – odparła wyjątkowo przejęta, czując ulgę na zapewnienia cioci, że psy są bezpieczne. Rzuciła nieufne spojrzenie w stronę ogródka. Po co w ogóle hodować rośliny, które mogły zaszkodzić zwierzętom? Czy to nie powinno być jakoś karalne?
– Specjalny nawóz? Dlatego tak rośnie?– spytała. Tak. To miało sens. Przypomniała jej się kiedyś jedna klientka klubokawiarni jej mamy, która wpadła tam zadyszana, twierdząc, że potrzebuje dwóch cynamonowych bułeczek na uspokojenie, bo cały dzień spędziła próbując opanowac swoje pomidory po tym, jak zaczeły nagle rosnąć, gdy użyła nowego nawozu. – A może to jakiś efekt uboczny tych zaklęć ochronnych? Albo Gałgan przyniósł wtedy podobny kwiatek i ten kwiatek sprawił, że tak wystrzeliły? – zasugerowała, najsensowniejsze rozwiązania, które przyszły jej do głowy. Szkoda, że Karla z nią nie było. Pewnie sam podrzuciłby jakieś rozwiązania. No ale ciocia powiedziała przecież, że wszystko jest w porządku i o ile Mabel już doskonale wiedziała, że dorośli czasem tak mówią, gdy chcą się czymś martwić sami bez niej, to akurat o to cioci dzisiaj nie podejrzewała. W końcu to były tylko rośliny, a one musiały się zająć tajemniczym kwiatem.
Kanapki? Teraz? A kto by myslał w tym momencie o kanapkach?
– Przecież to nie tosty. Nie wystygną.
– Specjalny nawóz? Dlatego tak rośnie?– spytała. Tak. To miało sens. Przypomniała jej się kiedyś jedna klientka klubokawiarni jej mamy, która wpadła tam zadyszana, twierdząc, że potrzebuje dwóch cynamonowych bułeczek na uspokojenie, bo cały dzień spędziła próbując opanowac swoje pomidory po tym, jak zaczeły nagle rosnąć, gdy użyła nowego nawozu. – A może to jakiś efekt uboczny tych zaklęć ochronnych? Albo Gałgan przyniósł wtedy podobny kwiatek i ten kwiatek sprawił, że tak wystrzeliły? – zasugerowała, najsensowniejsze rozwiązania, które przyszły jej do głowy. Szkoda, że Karla z nią nie było. Pewnie sam podrzuciłby jakieś rozwiązania. No ale ciocia powiedziała przecież, że wszystko jest w porządku i o ile Mabel już doskonale wiedziała, że dorośli czasem tak mówią, gdy chcą się czymś martwić sami bez niej, to akurat o to cioci dzisiaj nie podejrzewała. W końcu to były tylko rośliny, a one musiały się zająć tajemniczym kwiatem.
Kanapki? Teraz? A kto by myslał w tym momencie o kanapkach?
– Przecież to nie tosty. Nie wystygną.