Wrócić do Rosji...
Kąciki ust Nikolaia mimowolnie opadły na dosłownie dwie sekundy, nim chłopak znów przywołał pogodny wyraz na swojej twarzy, ale już nie tak szczery, jak te kilka sekund wcześniej.
-Myślę, że jeszcze trochę tu zostanę - a nawet dłużej, niż trochę. Rosja była dużym państwem, ale nazwisko Petrov było tam powszechnie znane i Vitalii bez problemu znalazłby sposób, by pozbyć się syna bez zbędnych plotek, które mogłyby zszargać jego dobre imię.
Fakt, że jego ojciec dostałby palpitacji serca, gdyby zobaczył roślinę w rękach swojego syna (cóż za dramatyczny człowiek), nie był jedynym powodem, dla którego ten drobny upominek podobał się Nikolaiowi. Trzymał w dłoniach tak uroczą i, jak twierdzili Brenna i pan Sprout, zupełnie nieszkodliwą rzecz, którą dawniej mógł oglądać jedynie z daleka, a teraz, w kraju, którego nie sięgały te wszystkie dziwne zasady, nie musiał jej ukrywać. Nie musiał się martwić, że ktoś go nakryje, bo nawet jeśli, to co? Co złego może się stać?
Budowało to zalążki wolności. Jakby otwarto drzwiczki w za małej klatce, z której od dawna próbował się wydostać.
I to był kolejny powód, dla którego nie chciałby wracać do Rosji, nawet gdyby mógł. Bo w Rosji musiałby odrzucić swoją wolność i dostosować się do zasad, które gl dusiły. Zmiany były konieczne, ale potrzeba było czegoś więcej, niż jeden dziewiętnastolatek, by wszcząć rewoltę.
-Dzięki. I wzajemnie
Wciąż nie znał jej nazwiska, ale nazwisko nie miało tu wielkiego znaczenia. Brenna była miła. Pomogła mu i nie besztala tylko dlatego, że była starsza. Pokazała mu tyle interesujący i rzeczy i opowiadała o nich, choć twierdziła, że wiedzę ma podstawową.
No i dała mu kwiatka.
-Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby mój ojciec się tu pojawił, więc raczej szybko się z nim nie zobaczę - niebardzo nad tym ubolewał.
Wymaszerował ze szklarni za Brenną.
-Zabrałem ci już za dużo czasu - miotła - więc chyba powinienem już wrócić do domu- wciąż były obowiązki do wypełnienia no i musiał porozmawiać z Vladem.
Nawet, jeśli sklep i wrzosowiska brzmiały kusząco.