Nie miał powodu aby odmawiać Laurentowi współudziału tego dzieła. Stanowiło to kolejną rzecz, którą w tym momencie mogli zrobić wspólnie. Jemu chodziło wyłącznie o dobrą zabawę. Nie będzie żałować podjętej próby przez to, czego mógł doświadczyć w ten właśnie sposób. Pozostanie mu po tym bardzo miłe wspomnienie. Tylko takie chciał wynieść z tego rejsu, pozostawiając na dnie morskiej toni wszystkie inne.
Po skończonym malowaniu postanowił poświęcił parę chwil dyskretne usunięcie za pomocą magii wszystkich plam z farb. Mógł udać się do swojej kabiny po to aby się przebrać, jednak to nie była jeszcze nie była pora na to aby spędzać w swojej kabinie więcej czasu, niż to konieczne. Po szczerej rozmowie z Laurentem, która potoczyła tak niespodziewanym torem, chciał się cieszyć jego towarzystwem i miło spędzonym czasem. W świetle ich poprzedzającej ten rejs rozmowy stanowiło to powrót do podstaw. Było to stawianie tych małych kroków.
Dał się porwać na robienie zdjęć. Malowanie przypadło mu do gustu, jednak to fotografia stanowiła jego główną pasję. Całkiem przyjemnie było posłuchać melodii wygrywanej na fortepianie. To skłoniło go do sprawdzenia po powrocie, czy nie mają odbyć się jakieś warte uwagi koncerty, na które mógłby pójść. Włóczenie się po tym statku dopełniało ten dzień i chociaż zapadła już noc, ten statek tętnił życiem. Rozbrzmiewały śmiechy, głośna muzyka oraz pasażerowie ochoczo sięgali po alkohol.
Jednocześnie było inaczej - sam starał się zachowywać wstrzemięźliwość i unikać alkoholu. Stanowiło to wyraźne odstępstwo od normy - podobnie jak to, że nie planował szukać sobie towarzystwa na tę noc. W tym momencie stanowiło to mocne postanowienie, w którym może uda mu się wytrwać. Na razie okoliczności ku temu sprzyjały. Może to była kolejna z rzeczy, których potrzebował w swoim życiu. Oceni to za parę godzin albo o świcie, kiedy ta zabawa dobiegnie końca. Nie chciał chwalić dnia zawczasu. Będzie mógł to zrobić, jeśli on dobrze się zakończy.
— Odnoszę wrażenie, że pani solistce przydałby się zdolny śpiewak. — Wypowiadając te słowa przeniósł wzrok na pochylonego nad kobietą Laurenta, uśmiechając się kącikami ust oraz samym spojrzeniem. Z jego strony stanowiło to subtelną zachętę, jednocześnie będąc bardzo dalekim od jakiegokolwiek nacisku. W ten sposób starał się zachęcić Laurenta do publicznego występu przed wszystkimi pasażerami. Jeśli nie będzie tym zainteresowany to będzie to jedynie rzucona żartobliwie uwaga, wynikająca z jego przemyśleń w trakcie ich rozmowy.